wtorek, 25 sierpnia 2026

Sto lat, fotografio!

Niecephore Niepce
 

Hurra, święto! Spóźniłam się, ale to chyba - jak zobaczycie - nie będzie tak istotne. Fotografia ma 200 lat! 19 sierpnia obchodzony jest Światowy Dzień Fotografii (od 2010 roku!). Tego dnia w 1839 roku narodziła się fotografia, a to dopiero za 13 lat. 200 upłynęło od zdjęcia Niepce'a, które raczej nie powstało w sierpniu. Można się pogubić. Wielka okazja, chyba wszystkie media, choćby jednym zdaniem napomknęły. Zdjęcia podstawiano losowo, daty i nazwiska podobnie. To może kilka sprostowań i jedno wielkie wow, przy okazji. 

200 lat od czego właściwie? 

Liczymy od daty wykonania zdjęcia przez Niecephore'a Niepce'a - widok z okna w Le Gras. Daty co prawda bywają różnie wskazywane - bo albo 1826 albo 1827. Skoro można odtrąbić równe urodziny, nie ma co czekać, a można świętować przez obydwa. [ciekawe czy 19 sierpnia 2027 będą media dalej mówić o 200 latach czy już 201?]. Hurra. A jak się mówi w toaście? Sto lat to trochę słabizna, dwieście, też mało polotu... Dobra, za fotografię! 

Skoro liczby i daty, to niesamowite, ale fotografia ma - jako wynalazek - datę dzienną. Jak mało które wynalazki, wcześniej to żadne, później jeszcze przez chwilę zaokrąglane różnie. A tu dzienna, i to dwie do wyboru. I żadnej z nich nie świętujemy dwustu-lecia, jeszcze nie. Za początek fotografii uznaje się rok 1839, kiedy to 7 stycznia przed Francuską Akademią Nauk  Francois Arago przedstawił efekty metody Louisa Daguerre'a [Louis-Jacques-Mandé Daguerre]

Louis Daguerre


Kto pierwszy?

Przez kilka miesięcy wrzało w różnych akademiach nauk i w prasie, w laboratoriach i "jaśniach" (bo jeszcze długo nie potrzeba będzie ciemni w procesie fotograficznym). Ogłoszenie styczniowe, że panu Daguerre'owi udało się pochwycić światło i je zapisać, nie używając do tego ręki zelektryzowało wszystkich. Publiczność: a jak to wygląda? A co to jest? Albo z drugiej strony innych próbujących: o, mi też się udało! 

19 sierpnia 1839 roku znowu przed Francuską Akademią Nauk - wynalazek fotografii został w pewnym sensie wykupiony przez Francję i oddany światu - ogłoszono wówczas metodę - jak się wykonuje zdjęcia. Przyznano wtedy nagrody-renty-pensje dożywotnie ojcom wynalazku - liczba mnoga, bowiem poza Daguerrem, pensję po zmarłym Niecephorze Niepce - otrzymał jego syn. 

To właśnie w tych kilku miesiącach 1839 roku pojawiło się kilka pomysłów na fotografię [prasa brytyjska donosiła około czerwca, że nie ma tygodnia by ktoś się nie zgłosił ze swoją metodą!]. Tylko dwa zgłoszenia okazały się istotne, ale tylko jedno wzięto na poważnie. Syn Niecephorea Niepce'a, kiedy usłyszał o wynalazku Daguerre'a, nazwisko zabrzmiało najwyraźniej znajomo - odkopał listy i dokumenty po ojcu. Wykazał, że bez Niepce'a Daguerre donikąd by nie doszedł. Stąd uznanie przez rząd francuski zasług obydwu. Technikę nazwano od Daguerre'a i odtąd mówiono - dagerotypia. Był to obraz lustrzany na metalowej płytce (odwrócony lustrzanie ale i płytka robiła wrażenie lustra) oraz unikatowy. 

Widok z Le Gras to dagero(-niepce-)typ?

Niecephore Niepce wykonał widok z okna swojej pracowni na metalowej płytce (20,3x16,5 cm). Mówi się o tym, że to zdjęcie powstawało 8 godzin. Tego, ile godzin było naświetlane nigdy nie dowiemy się na 100%. Ilość nie została zapisana przez Niepce'a. Możemy jedynie porównywać efekty eksperymentów i naśladowań (z użyciem jak najbardziej zbliżonych warunków). 8 godzin to najniższa sensowna liczba, w którą można uwierzyć. Wróćmy do Niepce'a, gdy zobaczył efekt swojej heliograficznej pracy, musiał być załamany. Odłożył temat, nie pracował już nad nim dalej, nie czynił dalszych prób. Jego nazwisko wypada zatem z nazwy techniki. Efektem podzielił się jedynie z paryskim przedsiębiorcą - Daguerrem, na jego życzenie i zainteresowanie. 

Ale i tak największym przegranym roku 1839 był Brytyjczyk Henry Fox Talbot. Zmagał się z procesem wtedy, co Daguerre, a dobre wyniki osiągnął nawet wcześniej. Ale nie korzystał z blaszek metalowych, tylko z papierów. Jego metoda pozytywowo-negatywowa w roku 1839 nie wyglądała wcale dobrze, nie tak dobrze jak dagerotypy. Odmówiono mu miejsca przy stole założycielskim. Jego metodę usprawniono i podrasowano, tak, że od 1841 nie miała sobie równych. Gdyby nie Fox Talbot i jego - jakżeby inaczej - talbotypia, dalej robilibyśmy polaroidy. 

Henry Fox Talbot


Co jest oryginałem? 

Oryginał Niepce'a zawędrował do USA i jest wystawiany w Harry Ransom Center przy Uniwersytecie w Austin. Najsłynniejsze zaś zdjęcie Daguerre'a, to z ulicą i czyścicielem butów, które też publikowano z okazji 200-lecia fotografii (chociaż ono powstało w 1838 roku, na 100%) nie istnieje w swojej oryginalnej formie. Kiedy przetrwało już swoje setne urodziny i obydwie wojny światowe, ktoś [jak się dokopiemy, to można i imię i nazwisko znaleźć, tylko po co...] chciał wyczyścić płytkę i zniszczył dagerotypię. Gdyby nie Fox Talbot i ktoś inny, kto zadbał o zreprodukowanie zdjęcia, byłoby trochę słabo. 

Wskazanie gdzie jest oryginał, nie rozwiązuje tematu do końca. Bo oto wyszukiwarka grafik google dostarcza kilka wersji tego zdjęcia. [Tak, jest też kolor...] Podobnie z Daguerrem, a i reszta XIX wiecznej fotografii ma się różnie. To jest trochę inny temat, niż porównywanie reprodukcji w kilku książkach  - że inny papier, inna technologia, itd. Internet się nie może zgodzić na jedną wersję. Więcej sepii, mniej sepii, ziarno i bez ziarna, nawet pokolorowane. 

Zauważyłam to kilka lat temu, kiedy postanowiłam trochę podreperować własną bazę obrazków do wykładu. W końcu 600x800 pikseli to jest na dziś maks możliwości. I fajnie się wymieniał wiek XX, XIX nawet, ale te pierwsze zdjęcia to zupełny kosmos. Mogę od razu znaleźć w sieci odcień jaki mi najbardziej będzie pasował, nawet jeśli to czarnobiałe zdjęcie. Z ziarnem i bez ziarna, kontrast wysoki czy wszystko na szaro i miękko. 

Super możliwości, ale halo?! Nie zdołaliśmy się zgodzić dotąd, to chyba właśnie przegraliśmy temat. AI może dodać szczegóły w budynku na lewo, no i wyostrzyć drzewa w oddali, prawda? Niby nic, ale gdzie jest oryginał? Czym jest oryginał? Pytania nie na miejscu, nawet jeśli technika zezwalała na unikat. W końcu nie po to jest fotografia, żeby powielać? 


Hippolyte Bayard
 

Za każdym razem jak grzebię po tej historii, a robię to w sumie rok w rok, przed pierwszym wykładem z historii fotografii dla studentów, sprawdzam sobie daty, nazwiska bohaterów pobocznych [na dziś darowałam] bo przecież to są takie historie i zwroty akcji, że dziwię się, że nie ma świetnej powieści o tym albo 3-sezonowego serialu. Więc tak, kiedy zaglądam w czeluści internetu po tych ojców założycieli - odkrywam coraz to nowe rzeczy. Albo "nowe" portrety Daguerre'a, "nowe" heliografie Niepce'a, chociaż dalej nieistniejące - jak mówią artykuły, ale proszę spojrzeć jak mogłyby wyglądać, gdyby istniały... 

Już wystarczającym trzęsieniem ziemi w historii fotografii było znalezienie autoportretu Roberta Corneliusa (dagerotyp) z 1839 roku - dokonanego w 1996 roku, a spopularyzowane kilkanaście lat później. Nagle trzeba przepisywać książki? Nie trzeba, bo nic nie cofnie już popularności pierwszego znanego i znanego od momentu powstania w 1840 roku autoportretu Hippolyte'a Bayarda. Odkrycie Corneliusa znakomite i oby więcej szuflad, pudeł, strychów (piwnic też, chociaż warunki mniej dające potencjał na przechowanie) przed nami odkryto! Z przepisywaniem encyklopedii ostrożnie, historii fotografii nie zmienimy, możemy tylko pisać dalej. 

Robert Cornelius


Za fotografię! Za jakąś jej wersję, za okazję do rozmowy i obrazki. Nie ma się co przywiązywać do dat (nawet jak jest dzienna...), do nazwisk ani tym bardziej do pojęcia oryginału. Kijem Wisły nie zawrócimy. Pozostaje nam sobie życzyć uwagi w czytaniu, znalezienia własnych wersji zdarzeń i swoich ulubionych autorów i zdjęć. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz