Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znalezione na ulicy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znalezione na ulicy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

po powodzi.



Z okazji nienadchodzącej najwyraźniej wiosny, wracamy do tematu znajdowania zdjęć. Krzysztof Kowalski prezentuje fotografie odnalezione podczas powodzi 2010 w Bogatyni.







wszystkie zdjęcia ze zbiorów Krzysztofa Kowalskiego

środa, 26 października 2011

trzecie życie fotografii.

Znajdź t-shirt?
Monika Jankowska Olejnik - fotografka - uwielbia cudze zdjęcia na koszulkach. Znajduje je w sekondhendach. Pewnie bardziej niż samo zdjęcie, ciekawi to dlaczego znalazło się na koszulce, lub jeszcze bardziej - dlaczego właściciel pozbył się tej odzieży?
Inną sprawą jest dlaczego ktoś miałby kupić takie oryginalne, ale bardzo prywatne ubranie?
Na koszulkach z lumpeksu Monika nadrukowała swoje zdjęcia. Rozdała znajomym i obcaym. Z misją - oddaj, puść w obieg, wrzuć do skrzynek.

koszulka projektu znajdowania t-shirtów: www.jankosia.com /fot. jk/

Co zrobić w razie odnalezienia koszulki? Tutaj instrukcje.
Jeszcze się zastanawiam czy już muszę ją oddawać.

Nie lubić fotografii.
Zdjęcia nieudane wyrzucamy. Zdjęcia niefajne (z różnych przyczyn) często drzemy i wyrzucamy. Zdjęcia fajne chołubimy. Jak bardzo można nie lubić fotografii by się nad nią pastwić niszczącymi ją chemikaliami?
Rafał Karcz - twórca kilku dziedzin, dzięki wylewaniu kwasu na odbitki otrzymuje abstrakcyjne i bardzo malarskie efekty. Niestety proces ten trudno kontrolować lub chociaż przewidzieć.

Rafał Karcz, z serii "I Hate Cindy Sherman", 2011, fot. dzięki uprzejmości autora

Zestawiam te dwa przykłady obok siebie nieprzypadkowo. Pewien znany fotoreporter polski użył ostatnio określenia "recycling fotografii" w stosunku do swoich najnowszych prac. Miał na myśli coś jednak innego niż wymienione tu przykłady (może namówię na publikację w miejscu). Wszystkie zaś łączy przetwarzanie przede wszystkim funkcji fotografii. Dzieje się to poza komputerem (i ciemnią). To wykraczanie poza przynależność zdjęcia (Jankowska Olejnik) oraz zapisany obraz (Karcz).
Jest to w pewnym sensie dawanie obrazom nawet nie drugiego, ale i trzeciego życia. Efekt - w obydwu przypadkach - trudny do przewidzenia.

niedziela, 24 października 2010

i koniec po pamięci.



Ile warta jest dawna fotografia? Cenimy odbitki kolekcjonerskie, unikaty, ważne nazwiska albo ważne momenty. Ta fotografia ma swoje ceny rynkowe. Cenimy też własne albumy fotograficzne, bo to nasza własna historia, osoby znane nam, bliscy. Ta fotografia jest z kolei bezcenna.
Ale dawna fotografia, której nie umiemy okreslić - czasu, osób? Pełno jej na allegro i na targach staroci. Sprzedawane są nierzadko całe kolekcje, zbiory albo na setki sztuk.

Kupiłam ostatnio kilka zdjęć wizytowych z końca XIX wieku, kilka snapsów z początku wieku XX, na allegro. Sprzedawcy mają różne metody na zabezpieczenie przedmiotów. Najczęściej zdjęcie wkłada się między tekturki lub pomiędzy grubsze kartony, w kopertę bąbelkową i po sprawie. Do dwu przesyłek dołączone było oryginalne opakowanie - w jednym koperta z czarnego bristolu, z naklejonym zdjęciem (lata 60te?) a na nim ilustracja z żurnala; w drugim koperta ozdobiona była fragmentem odbitki fotograficznej.
Zdziwiło mnie to bardzo. Po co taki gratis? Miła niespodzianka? Odbieram to, zdaje się opatrznie z wolą nadawcy, jako przejaw nie dbania o zdjęcia. Sprzedajemy stare i "wartościowe", ale te młodsze służą nam do pakowania?

I jeszcze z tematu niszczenia zdjęć. Trafiłam na ciekawą lekturę, antropologiczne ujęcie fotografii chłopskiej. Jest też o radzeniu sobie z niechcianymi zdjęciami:

Zniszczenie fotografii jest wyrażeniem agresji. Złość jest skierowana pośrednio, nie na osobę rzeczywistą, ale na jej wizerunek. Jest to równoznaczne ze zniszczeniem pamięci o osobie ze zdjęcia i relacji łączącej z nią. Najczęściej spotykanym aktem niszczenia fotografii jest jej podarcie.


>>No ja nawet wiem, że moje koleżanki takie podostawały zdjęcia, to na szafkach miały zdjęcia, później się zdenerwowały to zdjęły z szafy i do kosza wyrzuciły i później chłopak przyszedł i upominał się o zdjęcia a one podarły i do kosza. No i takie to było wyrażenie złości. No podarły zdjęcie i koniec po pamięci.<<

Niszcząc zdjęcia, zaprzecza się czyjemuś istnieniu, nie chce się o nim pamiętać. Jeśli bowiem dzięki zdjęciu można sobie o kimś przypomnieć, to z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że bez fotografii nie będzie się pamiętało o tej osobie.
Bartuszek J., Między reprezentacją a ‘martwym papierem’. Znaczenie chłopskiej fotografii rodzinnej, Wyd. Neriton, Warszawa 2005, s.93



czwartek, 29 lipca 2010

znalezione / wyrzucone 2


tutaj geneza: znalezione/wyrzucone
ukazał się właśnie w Białymstoku album Augustisa. jego negatywy znalazły się w 2004 roku. chwilę wcześniej w Dębicy znaleziono negatywy Stefanii Gurdowej. trzeba szukać i znajdować.
dzięki za komentarze i dzielenie się znaleziskami. kontynuujemy temat: znaleźliście jakieś ciekawe zdjęcia?

środa, 2 czerwca 2010

wyrzucone / znalezione


Połowa maja. Spacer po okolicy. Rozsypane na chodniku zdjęcia. Muszą tak leżeć dzień, dwa. Spadł deszcz. Są mokre i zapiaszczone. Przykleiła się do nich trawa, liście. Na niektórych już nic nie widać. Na innych piasek rozdeptany pozostawił pomarańczowo-żółte smugi. Po odkurzeniu te rysy tam ciągle są. Zastanawiam się dlaczego ktoś je wyrzucił? Dlaczego są na ulicy?

Pierwszy raz znajduję fotografie. Jerzy Lewczyński miał więcej szczęścia, znalazł negatywy. I to jakie?! Nie jest to znalezisko jak prace Stefanii Gurdowej, Eugeniusza Lokajskiego, Jerzego Tomaszewskiego. To po prostu czyjeś pamiątki. A raczej to były po prostu czyjeś pamiątki. Snapsy. Wyrzucenie pamiątek to prosty sygnał. Komuś przestały być potrzebne te przedmioty podtrzymujące pamięć. Pozbył się ich. Wyrzucił z pamięci.

Na fotografiach 9x13, papier matowy, pewnie fuji, powtarza sie portret mężczyzny. Wysoki brunet, czarne wąsy. Około czterdziestki. Lata dziewięćdziesiąte. Koniak z koleżanką, wycieczka do Paryża, nowy samochód. Zdjęcia nie są podpisane, nie mają datownika. Tyle na pierwszy rzut oka mówią o sobie. Ktoś wyrzucił tego pana ze swojej pamięci. Dawna miłość na którą brak miejsca w rodzinnym albumie?

Od czasu tego znaleziska chodzi mi po głowie pomysł. Googlam czy coś takiego jest i nie widzę. Stworzyć miejsce, taką "ochronkę" dla fotografii. Jeśli są zdjęcia, które nie wyszły, które nie są potrzebne, niewygodne, nie wiadomo czyje....żeby je przesłać w jedno miejsce. Niech by tam sobie były, chronione. Tak, by kiedyś opowiedziały o swoich czasach. Anonimowo zapewne.
W związku z tym kilka pytań:
- czy wyrzuciliście kiedyś zdjęcia? /dlaczego? jakie zdjęcia?/
- co zrobić ze znalezionymi fotografiami?
- znacie jakieś miejsce przechowania takich zwykłych zdjęć?

foto. JK/xpro