wtorek, 22 maja 2012

1 z 42 / Karol Beyer / Pięciu Poległych

Karol Beyer, Pięciu poległych, Warszawa, 27 lutego 1861


W trakcie antyrosyjskiej manifestacji na ulicach Warszawy, wojsko carskie otworzyło ogień do protestujących. Ciała pięciu poległych: Filipa Adamkiewicza, Michała Arcichiewicza, Karola Brendela, Marcelego Pawła Karczewskiego i Zdzisława Rutkowskiego, złożono w Hotelu Europejskim. W zakładzie Karola Beyera powstały fotografie zmarłych leżących na marach z odsłoniętymi ranami. Zdjęcia te samodzielnie, bądź w zestawach były szeroko rozpowszechnione wśród polskich patriotów. /fot. ze zbiorów Biblioteki Narodowej w Warszawie
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

W „Fotoikonach” znalazło się jedno jedyne w końcu zdjęcie, a raczej kompozycja  z XIX wieku. Autorstwo przypisaliśmy, zgodnie z powszechnymi atrybucjami Karolowi Beyerowi, ale sytuacja jest troszkę bardziej skomplikowana.
Zdjęć jest pięć. Wszystkie opisane nazwiskiem poległego, dopisane gdzieś w przestrzeni obrazu fotograficznego. Wszystkie one powstały w zakładzie Karola Beyera. Różne bywały domniemania czy to sam Beyer był autorem, czy pomysłodawcą, czy był nim raczej jego uczeń Marcin Olszański? Tego się najpewniej już nie dowiemy. Warto jednak pamiętać, że w zakładach fotograficznych, tym szczególniej ‘imiennych’, cała powstająca produkcja podpisywana była nazwiskiem właściciela. Asystenci i laboranci, jak byśmy ich dziś nazwali, czasem odciskali swoje bardziej indywidualne piętro, czasem talentami przewyższali mistrza, w końcu może zakładali własne firmy. Przypisywanie zdjęć uczniów i pracowników, właścicielowi było praktyką powszechną. Słynną historią, wciąż budzącą kontrowersje była współpraca Alexandra Gardnera w studiu/firmie Matthew Brady.


Zdjęcia były w różnorodny sposób komponowane. Funkcjonują także osobno, w układach mniej lub bardziej zdobionych i ilustrowanych. Najczęściej rozprowadzano je w formacie carte de visie, około 6x10 cm. W zbiorach Biblioteki Narodowej znajdują się także inne układy, w Muzeum Narodowym w Warszawie jeszcze inny, w Muzeum Niepodległości, itp...[tutaj o „naszej” wersji]

Zdjęcia wykonane zostały w procesie kolodionowym i wywołane na papierze albuminowym. Ten delikatny arkusz potrzebował podklejenia. Zatem tektura. Bardzo szybko wykorzystano ten ‘konieczny dodatek’ do reklamy zakładu. Ale na zdjęciach z „5 poległymi” – czy oni występują razem czy osobno, nie widnieje żaden podpis, znaczek, pieczęć ani emblemat zakładu. Rewers jest pusty. Z jednej strony zagrały tu z pewnością względy bezpieczeństwa, z drugiej zaś ogromna popularność zdjęć jako ‘sprawy narodowej’. Już od momentu powstania tych zdjęć, stały się one w pewnym sensie ‘dobrem wspólnym’, przekazywano je sobie, z czasem i inne zakłady wypuszczały kopie ‘poległych’. Stąd mnogość układów, ilustracji i egzemplarzy! „Pięciu poległych” to z pewnością najbardziej rozpowszechnione polskie zdjęcie XIX wieku, które funkcjonowało żywo w swoich czasach. Jasne, z XIX wieku pochodzą także portrety Mickiewicza czy Krasińskiego, które zdobiły nasze sale lekcyjne i podręczniki. To jednak już inna historia i wykorzystanie.

Pewnym wyjaśnieniem dla popularności tej pracy, jest teza Danuty Jackiewicz, autorki monografii o Karolu Beyerze: „Fotograficzne portrety pięciu ofiar świadczyły o brutalnej zbrodni dokonanej przez carskie wojsko, a jednocześnie przykuwały uwagę zapisanym w tych obrazach majestatem śmierci bohaterskiej. Portrety każdej z ofiar osobno, a także kompozycje typu tableau z wizerunkami Pięciu Poległych ułożonymi na jednej kartce, stały się ważnym narzędziem oddziaływania na narodowe emocje przez polskie ugrupowania patriotyczne rozrzucone po całym świecie. (…) są obecnie uznawane za jedne z najważniejszych obrazów w dziejach polskiej fotografii, dających początek politycznie zaangażowanemu reportażowi.”/Jackiewicz D., Karol Beyer 1818-1877. Fotografowie Warszawy, wyd. Dom Spotkań z Historią i Muzeum Narodowe w Warszawie, Warszawa 2012, s.22/ 
Zenon Harasym dodawał także, że fotografie "cieszyły się powszechnym zainteresowaniem i szacunkiem. Zapotrzebowanie było tak wielkie, że jak wspominaWalery Przyborowski: Tysiące, setki tysięcy tych fotografii poległych w najrozmaitszych formatach rozbiegło się po kraju, kupowanych skwapliwie, rozbudzając wszędzie widokiem ran odkrytych, żal, nienawiść i chęć pomsty na barbarzyńcy, który takiej zbrodni się dopuścił."/za: Harasym Z., Ze starego albumu, wyd. Bosz, Olszanica 2010, s. 108/

Nawet zatem jeśli nie mamy w pamięci tej pracy, jeśli nie ukształtowała nas współcześnie, pozostaje bezspornie jedną z najważniejszych fotografii w polskiej historii. Co zaś się tyczy samych poległych, ich pogrzeb przerodził się w masową manifestację patrityczną. Wydarzenie to zachowało odzwierciedlenie w rycinach i płótnach. Polegli spoczywają we wspólnej moglile na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.


Portret pośmiertny Michała Arcichiewicza / źródło: BN

Portret pośmiertny Filipa Adamkiewicza / źródło: BN

Portret pośmiertny Zdzisława Rutkowskiego / źródło: BN

Portret pośmiertny Marcelego Karczewskiego / źródło: BN

Portret pośmiertny Karola Brendela / źródło: BN
fotografie pochodzą ze zbiorów Biblioteki Narodowej



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza