Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joanna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 listopada 2014

Fotoikony w Domu Spotkań z Historią w Warszawie

Prawie trzy lata od startu projektu "Fotoikony" otwieramy kolejną odsłonę wystawy. Zapraszam od dziś, od 18.00 do Domu Spotkań z Historią. Wystawa trwa aż trzy miesiące. Oczywiście wraz z głosowaniem. Nowością w głosowaniu jest pewna informacja zwrotna jaką dostajemy od widza. Proszę się zatem zastanowić na jedną z trzech kategorii:
1) Tak. Dobrze znam to zdjęcie
2) Tak. To zdjęcie zrobiło na mnie największe wrażenie
3) Tak. To zdjęcie dobrze opowiada historię.


Zapraszam do DSH oraz do głosowania przez internet: tutaj.





więcej o wystawie: strona DSH
głosowanie internetowe na stronie DSH

środa, 11 czerwca 2014

FPR 2014: konkurs rozstrzygnięty!



Fotograficzna Publikacja Roku 2014: NAGRODA GŁÓWNA – NAGRODA IMIENIA KRZYŚKA MAKOWSKIEGO

Dissasembly, Bownik

„Disassembly" Bownika zostało nagrodzone przede wszystkim za twórcze wykorzystanie medium, jakim jest książka fotograficzna. Za bezprecedensowe na polskim rynku wydawniczym, ujęcie fotografii w publikacji. Projekt, znany publiczności z wcześniejszych wystaw, został w książce zaledwie przypomniany, odwołano się do niego odsłaniając, czy wręcz tylko sugerując, drogę poszukiwań autora do celu. Książka nie streszcza, ani nie podsumowuje dotychczasowej pracy nad projektem, jest jego kolejnym, ważnym elementem. Istotnym także dlatego, że może swobodnie funkcjonować, jako niezależny obiekt artystyczny. W subtelny sposób prezentuje proces pracy artystycznej nad projektem, nie odsłaniając wszystkich jego tajemnic. Jest twórczym rozwinięciem wystawy. Publikacja powstała przy współpracy Honzy Zamojskiego, który wcielił się tutaj zarówno w rolę kuratora, jak i projektanta. Partnerstwo i współpraca obydwu artystów zaowocowało bezkompromisowymi rozwiązaniami.

Nagradzamy „Dissasembly" za wyjątkową fuzję pomysłów oraz za nowatorską i niedosłowną prezentację projektu fotograficznego.

wydawca: Mundin
projekt graficzny: Bownik, Honza Zamojski
redakcja: Bownik, Honza Zamojski
nakład: 700 PL / 350 ANG / 30 wersja limitowana





NAGRODA SPECJALNA ZA SELF-PUBLISHING

Justina&co.uk, Magda Buczek

Wyróżnienie specjalne za self-publishing należy się wyjątkowej książce – prywatnej i pamiętnikowej. Niewielki format łączy bogactwo treści i równie rozbudowaną listę środków formalnych. Zakładki, przekładki, brokat i wszelkie dodatkowe elementy doskonale wpisują się w historię, którą opowiadają autorka i bohaterka książki.

„Justynę” doceniamy zatem za niezwykłą szczerość i konsekwencję. Self-publishing w wydaniu Magdy Buczek ujął nas przede wszystkim spójnością tematu i formy. Jest to doskonałe podsumowanie wieloletniej pracy autorki, która w spójny sposób prezentuje temat i nie boi się ekstrawagancji.

projekt graficzny / graphic design: Magda Buczek, Emilia Obrzut (Obszar Roboczy)
nakład: 8 sztuk
redakcja: Magda Buczek




Poniżej relacja z ogłoszenia wyników i wręczenia nagród. Dziękujemy bardzo!

fot. Marcin Grabowiecki

fot. Łukasz Szeląg

fot. Łukasz Szeląg

fot. Łukasz Szeląg

fot. Marcin Grabowiecki

fot. Marcin Grabowiecki

fot. Marcin Grabowiecki

fot. Marcin Grabowiecki

fot. Marcin Grabowiecki

fot. Marcin Grabowiecki


więcej:

Wyniki i relacja w Fotopolis.pl
Nagrody Empresse OGROMNIE DZIĘKUJEMY!

jurorzy/organizatorzy: Marta Szymańska (Fotofestiwal), Paweł Rubkiewicz (Bookoff) i Joanna Kinowska (miejsce fotografii) o wynikach, przebiegu obrad i o nagrodzonych publikacjach w FPR2014

książka Magdy Buczek 
Bownik i Wydawnictwo Mundin
recenzja książki Bownika w Fotopolis.pl


poniedziałek, 3 września 2012

42 z 42 / Piotr Grzybowski / Zniszczenie rzeźby


Piotr Grzybowski, Zniszczenie przez posła Tomczaka rzeźby Maurizio Cattelana, Warszawa, 21 grudnia 2000
Witold Tomczak wraz z posłanką Haliną Nowiną-Konopczyną zniszczyli instalację „La Nona Ora” („Dziewiąta godzina”) Maurizia Cattelana usuwając element symbolizujący meteoryt, który przygniatał figurę papieża Jana Pawła II. Powstała w 1999 roku praca Cattelana była częścią jubileuszowej wystawy przygotowanej przez kuratora Haralda Szeemanna na stulecie istnienia Zachęty Narodowej Galerii Sztuki pt. „Uważaj, wychodząc z własnych snów. Możesz znaleźć się w cudzych”. /fot. dzięki uprzejmości autora i SuperExpress/MURATOR
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Praca Maurizio Catellana od samego początku budziła kontrowersje. Od pomysłu, od pierwszych doniesień co zostanie pokazane w Zachęcie po wernisaż i…pomniejsze, nawet nie skandale. Pewna starsza zwiedzająca przyniosła kwiaty i „złożyła je” przy instalacji. Innym razem podróżnik i celebry ta Wojciech Cejrowski znany z różnych niestosownych wypowiedzi przybył na wystawę w celu okrycia figury papieża białym prześcieradłem. To wszystko zbladło wobec inwencji posłów Nowiny-Konopczyny i Tomczaka. Fotoreporter Piotr Grzybowski był na miejscu. Wykonał jedną klatkę, „tę” klatkę, gdzie poseł otaczany jest przez ochroniarzy. Zdjęcie bardzo dynamiczne, pełne emocji i akcji. [mi przywodzi na myśl natychmiast i od początku obraz Matisse’a]
Istnieje w dwu wersjach. Klatka oryginalnie została wykonana w pionie (pełna klatka bierze udział w akcji). Autor jednak wykonał drugą wersję, kadrując do poziomu oraz korygując horyzont. Zdjęcie poziome zyskuje bardziej „namacalny” i uproszczony kontekst: polska flaga+ polski papież. Fotografia zatytułowana „Skandal w Zachęcie” zdobyła 2. Miejsce w kategorii ‘wydarzenia’ w Konkursie Polskiej Fotografii Prasowej w 2001 roku.
Piotr Grzybowski jest fotografem pracującym dla Superexpressu. Zdobył wiele nagród na konkursach fotografii prasowej, brał udział w wielu wystawach. Wykonuje także sesje rodzinne i ślubne. Linki: http://galeria.grzybowscy.nazwa.pl/ i http://blog.piotrgrzybowski.com.pl/o-mnie/  i http://www.piotrgrzybowski.com.pl/[przed rozliczeniem podatku i wpisaniem KRS’u dla 1 % zajrzyjcie tutaj.]


Piotr Grzybowski, Zniszczenie przez posła Tomczaka rzeźby Maurizio Cattelana, Warszawa, 21 grudnia 2000, wersja pozioma /fot. dzięki uprzejmości autora / SuperExpress/MURATOR
Maurizio Cattelan urodzony w 1960 roku, u progu XXI wieku był bezsprzecznie najbardziej znanym włoskim artystą działającym w sztuce najnowszej, znanym w Polsce dodajmy. Jego strona i biografia dostępne tutaj:  wersja angielska,  wersja polska i wersja włoska.

Praca została równolegle w 2000 roku zaprezentowana w londyńskiej Royal Academy na wystawie „Apocalypse”. W Christie’s w 2001 roku „La Nona Ora” została sprzedana za jedyne…886 tysięcy dolarów. Pod linkiem do Christie’s znajduje się imponująca bibliografia dotycząca tej pracy. W Nowym Jorku na wystawie w Guggenheim Museum w 2010 roku „La Nona Ora” była prezentowana na specjalnej podwieszanej półce, taki sposób instalacji utrudniłby akcję ratunkową naszych posłów… lub innych chętnych np. do parodii sytuacji.


Widok z wystawy „Maurizio Cattelan. All” w Guggenheim Museum, 2010, fot. Mark B. Schlemmer / źródło: Flickr

Zaraz po „akcji ratunkowej” działających w dobrej wierze posłów, Bogusław Deptuła rozmawiał z Maurizio Cattelanem dla Rzeczpospolitej:
Bogusław Deptuła: Czy posyłając "La Nona Ora" do Polski, obawiał się pan gwałtownych reakcji?
Maurizio Cattelan: Kiedy kurator Harald Szeemann zaprosił mnie do udziału w wystawie sztuki polskiej, wydawało mi się trochę dziwne, że mam być jedynym Włochem, który weźmie w niej udział. Poza tym moja praca zbyt dosłownie konfrontowała się z krajem, w jakim miała zostać pokazana. Jednak Szeemann przekonał mnie, że doskonale wpisuje się w kontekst jego wystawy. A że ufam kuratorom, z którymi pracuję, dłużej nie oponowałem. Zwłaszcza że "La Nona Ora" była już wtedy znana na świecie. Pokazywałem ją wcześniej w Wenecji, Londynie i Bazylei.
Bogusław Deptuła: Jak pan zareagował na wiadomość o interwencji polskich posłów i zniszczeniu rzeźby?
Maurizio Cattelan: W tym czasie intensywnie pracowałem, wiele podróżowałem. O zajściu w Zachęcie dowiedziałem się kilka tygodni po całym wydarzeniu. Skłamałbym, mówiąc, że nie oczekuję reakcji publiczności na moje prace. Reakcja to dla mnie przede wszystkim dyskusja, jaką może sprowokować moja sztuka. Reakcję polskich posłów uznałem za deklarację miłości i w jakimś sensie ją rozumiem. Religia jest bardzo ważna dla Włochów. Sam pochodzę z bardzo religijnej rodziny, moja siostra jest zakonnicą. Wydawało mi się naturalne, że pracę "La Nona Ora" konsultuję najpierw z nimi. A że idea im się spodobała, czułem pewien komfort. Zaskoczyło mnie, że posłowie tak łatwo utożsamili przedmiot – bo przecież tym jest figura papieża w mojej pracy – z osobą i wartościami, które reprezentuje. Takie zaślepienie jest bliższe fanatyzmowi niż prawdziwej miłości. / źródło: Rzeczpospolita
Widok wystawy „Goshka Macuga. Bez tytułu”, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, 2011-2012, fot. Marek Krzyżanek / Agencja Medium / dzięki uprzejmości autora i Zachęty

Widok wystawy „Goshka Macuga. Bez tytułu”, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, 2011-2012, fot. Marek Krzyżanek / Agencja Medium / dzięki uprzejmości autora i Zachęty
Zestawienie prac zniszczonych w historii sztuki pod tytułem „Z miłości albo szaleństwa – czyli najgłośniejsze akty niszczenia dzieł sztuki”(przygotowane przez portal Wirtualna Polska) otwiera „La Nona Ora” Maurizio Cattelana. Zestaw powstał w redakcji zapewne w ramach przygotowań do wystawy na temat cenzury w polskiej sztuce po 1989 roku (o tym świadczy ostatni slajd). Ekspozycja „Goshka Macuga. Bez tytułu” w Zachęcie (grudzień 2011 – styczeń 2012) skupiała się m.in. na skandalach związanych z miejscem wystawy. Artystka korzystając z dokumentacji przechowywanej w galerii (polskie życie artystyczne po 1945 roku + dokumentacja wystaw w Zachęcie) stworzyła nowe prace skupiające się na zagadnieniach wokół cenzury: kto? dlaczego? o przekonania czy pieniądze?
Zniszczenie rzeźby Maurizio Cattelana zostało przez Macugę przywołane kilkakrotnie. Przedrukowane zostały i wyeksponowane listy posłów, donosy, podania oraz okładki czasopism czy fragmenty artykułów poświęcone sprawie. W innej części ekspozycji artystka posłużyła się zdjęciami z ekspertyz konserwatorskich wykonanych po zajściu.
Co do skandali w samej Zachęcie, w blogu Artblox powstał ranking związany tylko z tą jedną galerią. Skandal wokół Cattellana jest w samym jego środku. http://art.blox.pl/2007/01/Piec-najglosniejszych-skandali-w-Zachecie.html
 Widok wystawy „Goshka Macuga. Bez tytułu”, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, 2011-2012, fot. Joanna Kinowska

Pozostaje pytanie czy my faktycznie lepiej pamiętamy usunięcie rzeźby meteorytu z rzeźby papieża czy jednak cięcie Kmicica? Chodzi oczywiście o inny skandal związany ze sztuką współczesną, który wydarzył się w tej samej w Zachęcie. 17 listopada 2000 roku Daniel Olbrychski wtargnął na wystawę Piotra Uklańskiego pt. „Naziści” i pociął szablą kilka elementów instalacji. Zrobił to dokamerowo, był także obecny fotograf, Zenon Żyburtowicz (Fotonova). (Tutaj bardzo znany GIF z Rastra) Znacznie bardziej znana postać niż państwo poselstwo, dalej bardziej medialna sprawa angażująca kilku znanych i kompromitujących się przed kamerami sław „szołbiznesu”. A jednak to fotografia Grzybowskiego znalazła się w zestawie, nie Żyburtowicza. Może ta dynamika? Może ten skrócony przekaz? Może psychologia ma jedna coś do powiedzenia i przyzna, że to wina koloru i skojarzeń jednak „flagowych”? Badania…!

więcej dyskusji o skandalach i komentarze „na żywo” z 1999-2000 dostarcza magazyn RASTER: zniszczenie rzeźby Cattelana i przygotowania do ekspozycji i dyskusja wokół Uklańskiego i Olbrychskiego.


 
Jeszcze adnotacja. Zupełnie nie skojarzyłam faktów, stąd dopisek. Marek Sobczyk, malarz kojarzony z Gruppą i nurtem nowej figuracji zareagował na sytuację opisaną wyżej. Co więcej posłużył się jedną z klatek Piotra Grzybowskiego malując obraz "Eurodeputowani atakują instalację (Taniec)" w 2008 roku. Obraz o rozmiarach 160x142 cm znajduje się w zbiorach Zachęty. No przecież! 
Marek Sobczyk, Eurodeputowani atakują instalację (Taniec), 2008, fot. J. Gładykowski, praca w zbiorach Zachęty Narodowej Galerii Sztuki / źródło: otwartazacheta.art.pl 

sobota, 16 czerwca 2012

26 z 42 / Chris Niedenthal / Czas Apokalipsy




Chris Niedenthal, Czas Apokalipsy, Warszawa, 14 grudnia 1981

Po wprowadzeniu przez gen. Jaruzelskiego stanu wojennego na terenie PRL, na ulice miast wyjechały czołgi i wozy opancerzone. Fotografia z opancerzonym skotem, warszawskim kinem Moskwa i afiszem filmu Francisa Forda Coppoli o znamiennym tytule „Czas Apokalipsy” stała się symbolicznym obrazem stanu wojennego. Fotografia powstała z ukrycia, zarówno fotograf, jak i nieznany niemiecki student, który przewiózł filmy Niedenthala do Niemiec, ogromnie ryzykowali. W pierwszej publikacji w amerykańskim tygodniku „Newsweek” fotografię wykadrowano o szyld z nazwą kina. /fot. dzięki uprzejmości autora i Agencji Forum

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

„Czas Apokalipsy” jest zdjęciem szczególnym dla polskiej historii. Jeśli by spróbować jakoś policzyć i sprawdzić, mogę się założyć – byłoby najpopularniejszym zdjęciem. Takim, które wszyscy znamy. Pierwsze jakie przychodzi do głowy myśląc „fotografia ikoniczna” – krajowa. Może nie wszyscy wiedzą, kto je wykonał.
Zdjęcie robione z góry, być może z okna. Zaśnieżone miasto. Naszym oczom ukazuje się Kino Moskwa, na którego elewacji znajduje się dużych rozmiarów afisz filmowy reklamujący głośny film Coppoli. Przed kinem stoi czołg, przy którym zebrali się żołnierze.
Wizualizacja ta nie zawsze idzie w parze z konkretną wiedzą, a zatem obraz ten dla wielu osób nie jest w ich świadomości zdjęciem wykonanym przez Chrisa Niedenthala. Niemniej jednak jest obrazem znanym, swojskim, zakorzenionym w „pamięci” Polaków. – więcej o zjawisku pisze w tekście towarzyszącym akcji "Fotoikony" Bogna Kietlińska Zakorzenione zdjęcia – Zakorzenieni w zdjęciach.
Nie ma w tym zdjęciu jakiegoś ważnego wydarzenia, ale jest dzień ‘jakby codzienny’ – w trakcie stanu wojennego. Jest komentarz i prostota. Jest czytelność i historia. Fotografia została zamieszczona po raz pierwszy w „Newsweeku” jeszcze w 1981 roku. W tej pierwszej publikacji obcięto napis „Kino Moskwa” oraz wydrukowano je nieduże w czarnobieli. I tak wywarła niezatarte wrażenie na świecie.

Chris Niedenthal, Czas Apokalipsy, Warszawa, 14 grudnia 1981 / fot. dzięki uprzejmości autora i Agencji Forum

Chris Niedenthal wielokrotnie opowiadał jak wykonał tę serię zdjęć. Właściwie to jedno zdjęcie, choć w kilku wersjach. To z fragmentem niebieskiego dużego fiata jest TYM „flagowym”, są jeszcze wersje z tramwajem, z żółtym dużym fiatem, w poziomie i w zbliżeniu, itd. „Piękny zbieg okoliczności” jak sytuację skomentował sam autor w swojej autobiografii: Wóz opancerzony SKOT został zaparkowany w idealnym miejscu: pod warszawskim kinem Moskwa, na którym reklamowano film Coppoli Czas Apokalipsy. Lepiej być nie mogło – przynajmniej dla fotografa. Ogólnie było źle, bardzo źle. /za: Chris Niedenthal, Zawód: Fotograf, wyd. Marginesy, Warszawa 2011, s. 206

Zachęcam do przeczytania (oczywiście całej biografii) pełnego opisu tej sytuacji, czyta się go jak fragment znakomitej powieści sensacyjnej!

„Czas Apokalipsy” to fotografia, w której bardzo wyraźna jest jedna szczególnie cecha fotografii ikonicznej (przynajmniej na tle reszty) – dociekanie szczegółów, poznawanie genezy, dzielenie się informacjami jak to się stało. Niedenthal z resztą sam podkreślał, wykonanie tak ważnego dla Polaków zdjęcia, nakłada na niego niemal obowiązek opowiadania o nim. Ciekawostką jeszcze nie rozwikłaną jest student, którego Niedenthal znalazł w pociągu do Berlina. Na Dworcu Gdańskim przekazał mu filmy i poprosił o przekazanie redakcji „Newsweeka” w Niemczech. Bardzo bym chciał wiedzieć, jak ma na imię student, który wywiózł negatyw z ''Czasem Apokalipsy'' z Polski. Jestem mu dozgonnie wdzięczny, że wziął filmy i że mu się wszystko udało. Również za to, że zachował się przyzwoicie i przekazał rolki tak, jak prosiłem, do biura "Newsweeka" w Niemczech. A nie na przykład sprzedał jako swoje. Zawsze istniała pokusa, bo ktoś dostawał filmy, o których wiedział, że są ważne, i mógł je sprzedać jako swoje i zarobić. Mnie trudno byłoby udowodnić autorstwo. /za: "Czas Apokalipsy" Chrisa Niedenthala, w Gazeta.pl

Chris Niedenthal, Czas Apokalipsy, Warszawa, 14 grudnia 1981 / fot. dzięki uprzejmości autora i Agencji Forum
Chris Niedenthal, Czas Apokalipsy, Warszawa, 14 grudnia 1981 / fot. dzięki uprzejmości autora i Agencji Forum
Chris Niedenthal, Czas Apokalipsy, Warszawa, 14 grudnia 1981 / fot. dzięki uprzejmości autora i Agencji Forum

Chris Niedenthal w dniu 14 grudnia 1981 poruszał się po mieście wraz z Piotrem Jaxą oraz amerykańskim korespondentem dla „Time”. W wywiadzie dla Hanny Marii Gizy, wspominał: Wszyscy robiliśmy to samo ujęcie, z tym że ja fotografowałem dla "Newsweeka", a Amerykanin dla konkurencji, czyli dla "Time'a". To najgorsza sytuacja, jaka może się zdarzyć: fotografować dla dwóch konkurencyjnych pism. Ale w chwilach zagrożenia pracowaliśmy razem, bo czuliśmy się raźniej. /za: Fotopolis .pl

z lewej strony fotografia Davida Burnetta z okładki książki Gabriela Meretika "Noc Generała", z prawej do porównania fotografia Chrisa Niedenthala (dzięki uprzejmości autora i Agencji Forum)

Dla "Time", pod rękaw z Chrisem Niedenthalem fotografował David Burnett. To była jego najprawdopodobniej  druga wizyta w Polsce, tym razem mniej sprzyjające fotografii okoliczności. Jechali tym samym samochodem, wchodzili w tę samą klatkę schodową, to samo okno, prawie to samo zdjęcie. Jeśli się przyjrzycie - różnica polega głównie na przesłonie i doprawdy 2 sekund różnicy...? Nie ma co zwracać uwagi na kolor i czarnobiel, bo to jest tutaj trzeciorzędne. Burnett w trakcie pobytu w Polsce fotografował w kolorze. Na okładce książki "Noc Generała" widnieje zdjęcie Burnetta. Książkę drukowano we Francji. Wydawca zwrócił się do Niedenthala z prośbą o jego zdjęcie do publikacji. Negatywy były jednak w redakcji, dlatego Niedenthal podał kontakt do Burnetta.
Książkę Meretika miałam wielokrotnie w rękach, ale gdyby nie uczestnik spotkania przy okazji wystawy "Fotoikony" w Domu Spotkań z Historią nigdy nie wpadłabym, że na okładce może być zdjęcie innego autora!

Istnieje jeszcze jeden autor zdjęć z tej sytuacji. Wykonał je Grzegorz Nawrocki, dziennikarz. Zrobił około 12 zdjęć. Uderza oczywiście fakt fotografowania z poziomu niemal chodnika, bo może z autobusu? Z samochodu? Długa ogniskowa, ale skąd zdjęcie?
Grzegorz Nawrocki, za fb 

Kilka lat temu (najwcześniejszą informację o tym zdarzeniu znalazłam z 2006 roku) okazało się, że niemal identyczną fotografię jak Niedenthal wykonał fotograf-amator – Ireneusz Piotrowski. Polskie Radio w portalu przygotowanym z okazji 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego opublikowało rozmowę obydwu fotografów mówiących o swoich zdjęciach.
Ireneusz Piotrowski, Warszawa, 14 grudnia 1981 / źródło: Polskie Radio 

zdjęcie Ireneusza Piotrowskiego stanowi motyw przewodni i tło w portalu "Stan wojenny" prowadzony przez Polskie Radio / źródło: Polskie Radio


Lektura uzupełniająca:
Marek Grygiel w rozmowie z Chrisem Niedenthalem FOTOTAPETA

Tekst Magdaleny Wróblewskiej o fotografie w Culture.pl
Wywiad Hanny Marii Gizy: Fotopolis.pl
Historia wykonania zdjęcia: portal Gazeta.pl
Film o Chrisie Niedenthalu dla Nikon Polska: Szeroki kadr
Wywiad dla redakcji "Modny Kraków" o autobiografii
Albumy i książki Chrisa Niedenthala:
Chris Niedenthal, Polska Rzeczpospolita Ludowa. Rekwizyty, wyd. Bosz, Olszanica 2004
Chris Niedenthal, Zawód: Fotograf, wyd. Marginesy, Warszawa 2011
Chris Niedenthal, 13/12. Polska stanu wojennego. wyd. Edipresse Polska, Warszawa 2006
Chris Niedenthal, In Your Face, Oblicza niedawnej przeszłości, wyd. edition.fotoTAPETA, Berlin-Warszawa 2011. od wydawcy / o publikacji mówi autor

"Okolice Wrocławia" - zdjęcie Chrisa Niedenthala w akcji "Fotoikony w Polsce. Poszukiwanie/Głosowanie"
 
artykuł aktualizowany 12.11.2015 /

piątek, 15 czerwca 2012

18 z 42 / Bogdan Łopieński / Przyspieszajmy obywatele

Bogdan Łopieński, Przyspieszajmy obywatele, Poznań, 1973


Edward Gierek, I sekretarz KC PZPR i Piotr Jaroszewicz, Prezes Rady Ministrów, w tym samym momencie spoglądają na zegarki. Tytuł „Przyspieszajmy obywatele” nadał autor zdjęcia. Fotografia stała się bardzo popularna, niesiono ją w pierwszomajowych pochodach. W latach osiemdziesiątych publiczność nadała pracy nowy, znamienny tytuł: „Na nas już czas”. /fot. dzięki uprzejmości autora i Agencji Forum
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

„Przyspieszajmy obywatele” to zdjęcie ikoniczne „modelowo”. Zostało wykonane podczas otwarcia Międzynarodowych Targów Poznańskich. W 1973 roku rozdzielono targi na dwie imprezy: czerwcowe (podczas których prawdopodobnie powstało zdjęcie) Międzynarodowe Targi Techniczne oraz wrześniowe Międzynarodowe Targi Artykułów Konsumpcyjnych. Fotografia natychmiast zdobyła uznanie widzów, wygrało konkurs fotografii, było często reprodukowane, wreszcie z czasem zyskało nową interpretację. Najlepiej historię tego zdjęcia wyjaśnia autor, Bogdan Łopieński:

Z powyższym zdjęciem związana jest pewna historia, którą warto tu opowiedzieć: Zdjęcie dostało I nagrodę na konkursie fotografii prasowej. Jednak nie można było go opublikować, gdyż cenzura nie zgadzała się na takie "niepoważne" ujęcie przywódców. Redaktorzy nie wiedzieli, co robić, gdyż wyniki konkursu już ogłoszono w prasie. Zwrócono się do sekretarzy Gierka. Ci nie odważyli się sami zadecydować i ostatecznie sam Edward Gierek orzekł, że zdjęcie może być opublikowane. I lawina ruszyła. Zdjęcie opublikowano około 200 razy. Za same wierszówki z tych publikacji można było kupić marzenie Polaków - fiata 126p. Zdjęcie w wielu egzemplarzach i w wielkich formatach niesione było w pochodzie 1-majowym. 

Wśród sekretarzy wojewódzkich powstała moda na pozowanie do fotografii ze spoglądaniem na zegarek. Ale publiczność jest przekorna, nadano spontanicznie temu zdjęciu tytuł "Na nas już czas". Wtedy cenzura znów zabroniła publikowania zdjęcia. Gdy nadeszły czasy Solidarności, wydrukowano plakat - przedarte zdjęcie Gierka i Jaroszewicza. 

O tych perypetiach telewizja zrobiła film, datę emisji wyznaczono na 13 grudnia 1981 r. Ale wtedy już w telewizji leciał WRON.”
za Bogdan Łopieński, Czas przeszły dokonany”, folder wystawy, Stara Galeria ZPAF, Warszawa 2006


 
Bogdan Łopieński tak zwany ‘kolekcjoner klatek’ pracował przez lata jako fotoreporter w wydawnictwie ‘”Polonia”, w tygodniku „Perspektywy” oraz w Polskiej Agencji Interpress. W ostatnich latach przypomniano jego twórczość kilkakrotnie: na wystawie monograficznej w Starej Galerii ZPAF „Czasprzeszły dokonany” w 2006 roku, w Galerii Asymetria „Warszawa i Warszawiacy” w 2009 roku. Spośród ważniejszych wystaw zbiorowych prace Łopieńskiego mogliśmy podziwiać na wystawach w Domu Spotkań z Historią „Dekada Gierka” w 2010 roku oraz w Zachęcie: „Ziemie podwójnie odzyskane. Bogdan Łopieński,Andrzej Tobis, Krzysztof Żwirblis” w 2012 roku.
Wracając do zdjęcia, autor wspominał, że niesiono je w pochodzie majowym. Sam z resztą zarejestrował ten fakt podczas marszu w 1974 roku. W 2009 roku zdjęcie pojawiło się na internetowej aukcji fotografii prowadzonej przez artinfo.pl. Cenę wywoławczą ustalono na 1600 złotych, lecz praca nie znalazła nabywcy.
Bogdan Łopieński, 1 maja 1974 / fot. dzięki uprzejmości Polskiej Agencji Fotografów Forum
Bogdan Łopieński, 1 maja 1974 / fot. dzięki uprzejmości Polskiej Agencji Fotografów Forum
Bogdan Łopieński, 1 maja 1974 / fot. dzięki uprzejmości Polskiej Agencji Fotografów Forum
Lektura uzupełniająca:
Wywiad Iwa Zmyślonego dla Dwutygodnika
Wywiad Magdaleny Komornickiej do gazety towarzyszącej wystawie: „Ziemie podwójnie odzyskane. Bogdan Łopieński, Andrzej Tobis, Krzysztof Żwirblis” w Zachęcie
Rejestracja wideo spotkania autorskiego z Bogdanem Łopieńskim w Zachęcie 

Zdjęcie wykorzystywano także w bardziej nieformalnej i zabawowej formie, tutaj fotomontaż z plakatu reklamującego bal kanrawałowy / źródło prl.wroc.pl 
dzięki uprzejmości FORUM: 

sobota, 9 czerwca 2012

15 z 42 / Eustachy Kossakowski / Panoramiczny happening morski


Eustachy Kossakowski, Panoramiczny happening morski, Łazy, 23 sierpnia 1967
Tadeusz Kantor podczas V Pleneru Koszalińskiego w Osiekach zrealizował „Panoramiczny Happening Morski”. Na zdjęciu wykonanym przez Eustachego Kossakowskiego zarejestrowany jest fragment pierwszy akcji – „Koncert morski”. Falami dyrygował Edward Krasiński. /fot. dzięki uprzejmości Anki Ptaszkowskiej i Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

Eustachy Kossakowski był ulubionym fotografem Tadeusza Kantora. Wielokrotnie współpracowali w Polsce i za granicą. Należeli, razem z Edwardem Krasińskim, bohaterem zdjęcia, oraz z Anką Ptaszkowską, żoną Eustachego, do jednego środowiska w Warszawie, skupionym wokół galerii Foksal. Życie artystyczne lat 60tych wyznaczane było plenerami i konkursami, ogniskowało się wokół zaledwie kilku galerii w kraju. Plenery w Osiekach uważane były w tym czasie za najbardziej awangardowe, odważne i prestiżowe.
Kossakowski był fotoreporterem. Jego pełne imię i nazwisko brzmi: Eustachy Kazimierz hr. Korwin-Kossakowski z Kossaków h. Ślepowron. Współpracował m.in. z Leonardem Sempolińskim, Tadeuszem Rolke. Wykonywał zdjęcia dla „Stolicy”, „Polski”, „Ty i ja”, „Zwierciadło”, itd. Wykonywał dokumentację spektakli Kantora i Jerzego Grotowskiego, akcji i wernisaży w galerii Krzywe Kolo i Foksal.

Kossakowski w rozmowie opublikowanej w Fototapecie wspominał:
„Byłem równolegle do tego wszystkiego związany z Galerią Foksal, z teatrem Kantora, którego byłem fotografem x lat, z Teatrem Grotowskiego. Teraz nawet w Krakowie była olbrzymia wystawa happeningów Kantora, w której znalazło się ode mnie 100 zdjęć. Okazało się po czasie, że jestem jedynym fotografem hapenningów Kantora. Kantor nie był jeszcze tak znany, nikt nie przewidywał, że on zrobi światową karierę...
- Był Pan tego wszystkiego blisko....
- Nie tylko blisko, ale w środku! I fotografowałem wszystkie hapenningi. No i teraz dzwoni z Bunkra Sztuki z Krakowa pan Suchan, czy mogę im pożyczyć 100 negatywów z tego do wystawy, którą robił... Bardzo chętnie, i pytam, ile za to dostanę? Wysłałem ekspresową pocztą 100 negatywów, oni sobie porobili powiększenia 8 metrów na 4 metry - to nie jest moja wystawa, choć jest złożona z moich zdjęć, nikt bowiem, z małymi wyjątkami, nie fotografował tych wydarzeń... Gdyby nie było moich zdjęć, byłyby tylko opisy historyków sztuki, jak wyglądały hapenningi Kantora...” /http://fototapeta.art.pl/fti-ekoss.php/

W 1970 roku wraz z żoną wyemigrował do Francji. Chwilę po przybyciu, postanowił zrealizować serię liczącą ponad 150 części – „6 metrów przed Paryżem”. Dzieło to uchodzi za jedną z ważniejszych i prekursorskich prac fotograficznych polskiego konceptualizmu. Jeszcze kilkakrotnie podejmował swoje autorskie serie, zwykle w duchu konceptualnym.
„Chodziliśmy z Anką wokół Paryża i na granicy miasta fotografowałem z odległości 6 metrów wszystkie tablice sygnalizacyjne z napisem PARIS. To, co znajdowało się wokół, było sprawą przypadku. Tak powstał ten cykl zdjęć, będący jednocześnie reportażem o Paryżu.
W pewnym momencie miałem trudności z przedłużeniem pobytu we Francji i poszedłem do pana Gasiot-Talabot, prezesa stowarzyszenia krytyków francuskich, z prośbą żeby mi napisał list do policji francuskiej, że ja zajmuję się pracą nad tym projektem w Paryżu i muszę tu zostać. Pokazałem mu kilka zdjęć i on napisał mi to pismo na policję, co mi dało przedłużenie pobytu na rok, a jednocześnie zadzwonił do dyrektora Musee Decoratifs de Musee du Louvre, żeby mnie przyjął z tymi pracami. Ja mu pokazałem te zdjęcia, a oni powiedzieli mi, że robią mi wystawę. Skończyłem robić te 159 zdjęć - to trwało - oni udostępnili mi olbrzymie laboratorium, dali mi papier, wydrukowali afisze i na jesieni miałem wystawę.” /http://fototapeta.art.pl/fti-ekoss.php/
Kossakowski zmarł w 2001 roku. W 2004 Zachęta przypomniała jego twórczość na wystawie monograficznej. 


widok wystawy Konrada Pustoły "Autor", za Obieg.pl

Tadeusz Kantor był reżyserem sytuacji, którą utrwalił Kossakowski. Jego happening składał się z 3 części. Dyrygentem, bohaterem części pierwszej czyli „Koncertu morskiego” stal się Edward Krasiński, który ubrany we frak i stojący na drabinie w morzu – dyrygował falami. Pozostali uczestnicy pleneru „wysłuchiwali” koncertu z widowni, czyli leżaków ustawionych na skraju plaży.
Zaangażowanie w tej jednej klatce trzech wielkich artystów: Kantora, Krasińskiego i Kossakowskiego zaowocowało różnymi formami podpisu tej pracy. Na ten fakt zwrócił uwagę w 2006 roku Konrad Pustoła, eksponując tę pracę na swojej autorskiej wystawie. Klatka została trzykrotnie zwielokrotniona i umieszczona na ekspozycji „Autor” w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Każda z klatek była podpisana inaczej, trzema nazwiskami. Autor – Konrad Pustoła zwracał tym samym uwagę na funkcjonowanie tej pracy równolegle w trzech biografiach i twórczości oraz na faktyczne autorstwo – wykonanie oraz koncepcję i przebieg „sesji”. Więcej na ten temat w Krytyce Politycznej i jeszcze więcej – anonimowego recenzenta w Obiegu.
Archiwa Eustachego Kossakowskiego należą do wdowy po fotografie, Anki Ptaszkowskiej. Przechowywane są jako depozyt w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Więcej o Kossakowskim: Culture.pl ,Wikipedia 
Marek Grygiel i Tadeusz Rolke rozmawiają z Eustachym Kossakowskim – FOTOTAPETA 


paczka chipsów Tyrrells ze zdjęciem Kossakowskiego, za Obieg.pl 
Z ciekawostek zdjęcie Kossakowskiego zostało użyte na paczce chipsów Tyrrells. W internecie generalnie nie wdawano się wówczas w niuanse na temat autora, przypisano je Kantorowi. Tekst w Gazecie i Obiegu.

piątek, 8 czerwca 2012

30 z 42 / Chris Niedenthal / Okolice Wrocławia


Chris Niedenthal, Okolice Wrocławia, lato 1982

„Było lato i kręcąc się trochę w okolicach Wrocławia zauważyłem rodzinę pracującą w polu. Kobieta, odwrócona tyłem do mnie, zaczęła przez głowę ściągać bluzkę i wtedy zza krzaków zrobiłem zdjęcie długim obiektywem. Niby nic nadzwyczajnego, ale kiedy się rozbierała, cały czas trzymała w ręku sierp. A wiadomo – sierp i młot…”. Zdjęcie ukazało się na okładce albumu Chrisa Niedenthala „Polska Rzeczpospolita Ludowa. Rekwizyty”. /fot. dzięki uprzejmości autora i Agencji Forum
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

W akcji „Fotoikony” znalazło się kilka zdjęć – bez wydarzenia. Są to albo portrety albo scenki rodzajowe. Niektóre są ustawione, inne, jak na przykład ta klatka Chrisa Niedenthala – podpatrzona i utrwalona bez wiedzy bohaterki. Ten rodzaj fotograficznej wypowiedzi, jednoklatkowy, zwięzły i zapisany w dokładnie tej chwili, wywodzimy oczywiście od Henri Cartier-Bressona i jego słynnego „momentu decydującego”. W klatce Niedenthala oprócz kompozycji, geometrii, dobrego ujęcia i odpowiedniej fazy ruchu jest jeszcze coś więcej. To coś co stanowi o wadze tej fotografii – rekwizyt. 

 Chris Niedenthal, Polska Rzeczpospolita Ludowa. Rekwizyty, wyd. Bosz, Olszanica 2004

„Rekwizyty” to tytuł książki, albumu fotograficznego Chrisa Niedenthala z tekstem Jacka Hugo-Badera, który ukazał się w 2004 roku. Na okładce umieszczono to właśnie zdjęcie. Zbieg okoliczności tytułu do zdjęcia jest także symboliczny. Tym rekwizytem na zdjęciu jest sierp. Przyrząd oczywiście przydatny do żniw, w trakcie których ten kadr utrwalono. Sierp w naszej części świata jeszcze długo naturalnie będzie kojarzyć się z młotem w kolorze złotym na czerwonym tle. Ta klatka zatem świetnie układała się w całość z tytułem albumu oraz jego zawartością – scenek z PRL, opowieści o „naszych przyjaciołach” ze Związku Radzieckiego, itd. Teoretycznie zatem mamy do czynienia ze sceną rodzajową, bez wydarzenia, bez daty. „Okolice Wrocławia” to raczej roboczy tytuł, bardziej lokalizacja nawet. Praktycznie zaś dostajemy zabawę skojarzeniową.
 Chris Niedenthal, Polska Rzeczpospolita Ludowa. Rekwizyty, wyd. Bosz, Olszanica 2004, s. 14-15

Skąd zatem pojawiło się to zdjęcie w akcji? Przyczyny są prawdopodobnie dwie. Jedna to ta, że zdjęcie wykonał Chris Niedenthal. Znakomity fotoreporter, pracujący dla Newsweeka i Times’a, jest polskiej publiczności doskonale znany. Często mamy okazję oglądać wystawy, w których bierze udział, czytać książki i albumy: „Rekwizyty”, „13/12”, oraz wydana rok temu autobiografia „Zawód: Fotograf”. To jak na polskiego reportera, albo poprawniej reportera pracującego w Polsce – bardzo dużo. W akcji „Fotoikony” znalazły się aż 4 zdjęcia Chrisa Niedenthala, będzie zatem niejedna okazja by wrócić do tej bardzo ciekawej biografii.
Druga przyczyna bardzo wiąże się z pierwszą. Nie wierzę jednak by ktoś znał tę klatkę, nie znając autora. Jest to fotografia z okładki książki, publikacji, która mimo wydania w 2004 roku ciągle jest do kupienia w księgarniach (obecnie wydanie drugie). Jest zatem Niedenthal autorem popularnym i chętnie oglądanym. A ta klatka, nieobciążona wydarzeniem, prosta i zabawna, trafiła tutaj poprzez ludzi znających twórczość Niedenthala.
 Chris Niedenthal, Zawód: Fotograf, wyd. Marginesy, Warszawa 2011

otwarta książka: Chris Niedenthal, Zawód: Fotograf, wyd. Marginesy, Warszawa 2011, s. 254-255 / w tle:  Chris Niedenthal, Polska Rzeczpospolita Ludowa. Rekwizyty, wyd. Bosz, Olszanica 2004 

Wydawałoby się, że takie zdjęcie trudno wykorzystać jako ilustrację artykułu. W końcu ten sierp tak się kojarzy… A jednak, zaś pytanie czy się udało – pozostawiam Państwu: Wysokie Obcasy.
Chris Niedenthal - wikipedia
Marek Grygiel rozmawia z Chrisem Niedenthalem - Fototapeta