Powierzchnia Księżyca widziana z pokładu misji Apollo 17, magazynek 157 / grudzień 1972 / fot. NASA
Wracamy na Księżyc. Pewnie już słyszeliście. Nic wielkiego, skoro już tam byliśmy, prawda? Po co tam wracamy? Kiedy? Pytań jest mnóstwo. Odpowiedzi jest mnóstwo, a to i tak wykluczając te, że całość kiedyś nakręcił Stanley Kubrick w holywoodzkim studio. W przeddzień startu misji Artemis II - zobaczmy, czego można się spodziewać.
Ostatnio Księżyc z bliska był fotografowany przez ludzi przeszło 50 lat temu. Konkretnie w grudniu 1972 roku, kiedy na orbicie (i powierzchni) Księżyca znaleźli się Eugene (Gene) Cernan, Harrison (Jack) Schmitt i - pozostający na orbicie - Ronald (Ron) Evans. Ich misja rozpoczęła się od startu 7 grudnia 1972 i skończyła wodowaniem 19 grudnia. Gene i Jack na Księżycu spędzili wówczas rekordowy czas - 3 dni i 3 godziny (bez 20 sekund). Na orbicie księżycowej przebywali również rekordowe 6 dni i 3 godziny z hakiem. Ta misja, skoro ostatnia z planowanych - biła wszelkie rekordy - od spędzonego "tam" czasu, po ilości próbek (110 kilogramów!), aż po ilości zdjęć. I nie tylko Hasselbladami, ale i małobrazkowymi Nikonami. Także podczas tej misji, astronauta - geolog Jack Schmitt odnalazł pomarańczowe próbki księżycowej ziemi.

Powierzchnia Księżyca widziana z pokładu misji Apollo 17, magazynek 153 / grudzień 1972 / fot. NASA
Fotografia interesuje mnie najbardziej. A tamta trójka robiła zdjęcia jak na wycieczce życia! To z tej misji mamy najwięcej kadrów z codzienności na pokładzie - jak i co się je, jak się wygląda, nogi w skarpetkach na konsoli. Mnóstwo, ale to mnóstwo ujęć powierzchni. Wszyscy wiedzieli, że te zdjęcia będą ostatnie na raczej długi czas. Ciekawe, czy którykolwiek z nich, czy w ogóle ktokolwiek, zakładał wtedy, że na kolejną szansę poczekamy aż 50 lat?!
Do obrazów życia codziennego w nieważkości przywykliśmy oglądając zdjęcia z ISS (International Space Station - Międzynarodowej Stacji Kosmicznej). Można oglądać programy edukacyjne, podgląd co właśnie widzi stacja. Każdy astronauta na pokładzie robi też zdjęcia. Znamy to. Ale Księżyc? No cóż, jest obfotografowany najlepiej ze wszystkich obiektów niebieskich. Ilość sond i łazików, satelitów, zrobiły swoje. Są atlasy, globusy. Znamy to. No ale to nie "ręką ludzką poczynione", gdyby to miało dla kogoś znaczenie.
Technologia teleskopowa rozwija się również szalenie - i z Ziemi można już fotografować - no ciągle widoczny kawałek Księżyca - w świetnej jakości. No ale to jednak jest kawałek - średnio 400 tysięcy kilometrów stąd. Więc tak, jeszcze nic nie zastąpi jakościowych fotografii wykonanych z orbity Księżyca. Mamy za chwilę unikalną szansę obejrzeć ją znów - wykonaną przez załogę Artemis II.
Kapitan Gene Cernan (Apollo 17) podczas spaceru (E.V.A.), w tle Ziemia, magazynek 152 / grudzień 1972 / fot. NASA
Za chwilę, bo jeszcze w lutym albo na początku marca 2026 na orbitę Księżyca dotrze czwórka astronautów: Reid Wiseman, Victor Glover, Christina Koch, Jeremy Hansen. Polecą śladem misji niezałogowej Artemis I. W szczytowym momencie mają osiągnąć odległość 10427 kilometrów (dobra, dobra, ta liczba w różnych miejscach mówi o 6500 do 9000 km) od powierzchni Księżyca. Pobiją tym samym rekord ludzkiego oddalenia-się od Ziemi. I nie chodzi tylko o bicie rekordu, ale chodzi o... zrobienie zdjęcia!
Jasne, że nie lecą tam tylko po zdjęcie. Testy, nauka, sprawdzenie technologii. Ale ciągle człowiek na miejscu, to człowiek na miejscu. A jeszcze z aparatem! No i właśnie, potęga fotografii! Jest kilka takich zdjęć z misji Apollo, które wszyscy znamy. Stały się super popularne. Nie myślę tylko o portretach ludzi zatykających flagi, czy odciskach butów w księżycowym pyle. Jednym z ujęć, które natychmiastowo stało się super popularne - to moment wschodu Ziemi znad powierzchni Księżyca. Earthrise. Wspaniałe słowo. Wspaniały widok! Historycznie pierwsze zdjęcie wykonano podczas misji Apollo 8 - znowu w grudniu - 1968 roku. Misja Artemis II - jest bardzo podobna do tej właśnie podróży.

Earthrise - Ziemia widziana znad powierzchni Księżyca, magazynek 152 / grudzień 1972 / fot. NASA
Każda późniejsza misja Apollo - czyli Apollo 10, a potem 11, 12, nawet 13, 14, 15, 16 i ostatnia 17 - wykonywały swoje wersje "Earthrise". Jakby trudno się było powstrzymać. Czyli znana nam sytuacja, kiedy jesteśmy w ekstra miejscu, które już jest obfotografowane na wszystkie sposoby, ale my i tak zrobimy swoje. Zachody słońca nad morzem, prawda?
Artemis II ma wykonać zdjęcie również Ziemi znad powierzchni Księżyca, ale pamiętajmy, że będą oddaleni od naszego naturalnego satelity o jakieś 10 tysięcy kilometrów. I właśnie o takie zdjęcie chodzi:
Ziemia widziana znad powierzchni Księżyca, fotografia wykonana przez kamerę na pokładzie misji Artemis I, 5 grudnia 2022 / fot. NASA
To wyżej wykonano zdalnie z pokładu Artemis I - jest i Księżyc (z podobnej odległości), jest i Ziemia. "Wlazł" kawałek kapsuły. Co i tak jest już niesamowitym ujęciem. No ale jednak zdalnie, to zdalnie. A człowiek za aparatem, to człowiek za aparatem. W sieci znajdziecie już mnóstwo wizji artystycznych jak mogłoby wyglądać zdjęcie, które dopiero powstanie. Typowani są również autorzy. Nie jest teoretycznie trudno, bo jest ich tylko - aż czwórka. Ale najbardziej prawdopodobną w tym wyścigu jest Christina Koch. No a to pierwsza kobieta w tych okolicach kosmosu, siłą rzeczy będzie za moment pierwszą okołoksiężycową fotografką.
No właśnie, właśnie, właśnie! Jak będzie wyglądać zdjęcie? Kto je wykona? Sytuacja zupełnie bez precedensu. Kiedy ostatnio się tak emocjonowaliśmy fotografią? I to tak - globalnie?!
Jeszcze jedna sprawa. Zmiana technologii. To nie tylko lepsze iso, obiektywy, teleskopy, stabilizacje, baterie. No dobra, dla ułatwienia - powiedzmy, że wszystko. Przez te 50 lat, zrobiono technologiczny "great big leap for mankind". Więc oczywiście biorą co można najlepszego (nie wdaję się w szczegóły). Także docieralność i sposób rozpowszechnienia informacji zgoła się różnią od możliwości 72-ego. Raczej nie będzie przerwy w programach telewizyjnych i radiowych na transmisję z kosmosu. Nie tym razem, jak sądzę. Dedykowany kanał youtuba, podgląd pokładu 24/7 - zdecydowanie prędzej. Dlatego NASA w zupełnie inny sposób zadbała o oglądalność i klikalność. Na dotychczasowe misje Artemis można było wysłać swoje imię i nazwisko. Mieć swój wirtualny (ale jak najbardziej drukowalny) bilet. Dalej możesz się zapisać na Artemis II. Kiedy zaglądam na licznik biletów - jest ich: 4,390,416. Tylu subskrybentów, oglądających - start, może również transmisję z któregoś momentu tej 10-dniowej misji.
A skoro klikający, to jeszcze jeden momencik z historii. Przeszło 10 lat temu, w styczniu 2015 roku prezydent Barack Obama w swoim orędziu o stanie państwa zapowiedział
roczny pobyt Scotta Kelly’ego, amerykańskiego astronauty, na ISS. Mówił głównie o przygotowaniach NASA do podboju dalszej części
kosmosu, jednak pożegnał go słowami: „Powodzenia, kapitanie i nie zapomnij
zrelacjonować tego na Instagramie!” (Good luck, captain and make sure to Instagram it.) Wtedy to już robiło robotę! Tymczasem konta społecznościowe astronautów mogły się w końcu i przejeść z ilości. Ale nie było jeszcze instagramerów na orbicie Księżyca. A ci, ta właśnie czwórka, poza aparatami, będzie mieć przecież telefony. Liczę na te selfiaki :)
A kiedy lądowanie? Jeśli Artemis II nie napotka żadnych nieprzyjemności, Artemis III wyląduje. Jeszcze kilka dni temu, planowana data lądowania była podawana na rok 2027. Lutowe artykuły przewidują dopiero start na 2028. A jakie tam będą foty i filmy?! Będzie trudniej o "to jedno", czy kilka rozpoznawalnych, bo w końcu będą mogły powstawać bez ograniczeń ilościowych. Ale może first things first, najpierw zobaczmy co będzie z orbity ludzką ręką wykonane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz