niedziela, 15 września 2013

Bałem się podać swój adres / Być fotoreporterem w PRL-u


Łukasz Modelski, Fotogbiografia PRL, wyd. Znak, Warszawa 2013

Tytuł: „Fotobiografia PRL”. Tytuł jest skrótem od biografia fotoreportera czynnego w czasie PRL. Tytuł chwytliwy, prosty i dla mnie zbyt mylący. Można by sądzić, że to opowieść o samej fotografii czy fotografowaniu w czasach PRL, a mamy tu tylko sześciu fotografów, którzy mówią o sobie (swoim czasie, swojej pracy, kontekście i tle też, ale w drugiej kolejności).

Podtytuł: „Opowieści reporterów”. To sześć wywiadów, które przeprowadził autor z fotografami: Romualdem Broniarkiem, Aleksandrem Jałosińskim, Bogdanem Łopieńskim, Janem Morkiem, Wojciechem Plewińskim i Tadeuszem Rolke. Ale w podtytule stoi „opowieści” a nie „wywiady”, ani rozmowy. W pewnym sensie „opowieści” lepiej oddają charakter książki. Przeprowadzający wywiad podrzuca właściwie tematy, czasem kieruje opowieść w inną stronę. W podtytule też jest pewien skrót – reporter a nie fotoreporter. 

Autor: Łukasz Modelski (ur. 1970), studiował w Warszawie, Paryżu i Poitiers. Z wykształcenia historyk sztuki i cywilizacji średniowiecza, z zawodu redaktor i reporter. Zastępca redaktora naczelnego magazynu „Twój Styl”. Autor bestsellerowych „Dziewczyn wojennych”. 

Zawiera: wstęp i spis treści. Żadnej bibliografii, spisu fotografii, indeksu osób, etc.

Wydawca: ZNAK, który ostatnio wydał też „13 wojen i jedna” Krzysztofa Millera. Dwie książki wiosny nie czynią, ale może to dobry sygnał, że fotografowie to znakomity materiał na biografie…

Na okładce: zdjęcie Romualda Broniarka, widzimy fotografa, który właśnie wykonuje zdjęcie dziewczynie. Poza fotografa jest dość niebywała i zabawna. Można doszukiwać się symboliki, np. jak być fotografem w PRL = balansować na krawędzi. Klatka dość też przypomina słynny kadr z „Powiększenia” – ale i modelka inna, i okoliczności, no i fotograf i jego nimb także.

Zdjęć: 72 wszystkich podzielić na 6 fotografów daje 12 dla każdego autora. Wszystkie czarnobiałe.

Wystawa a książka. Łukasz Modelski jest kuratorem wystawy „Czas wolny. Fotografie” w Zachęcie. Wernisaż zbiegł się z wydaniem książki. Ekspozycja czynna jeszcze tylko tydzień, do 22 września. W wystawie biorą udział ci sami fotografowie, z którymi przeprowadzano wywiady.
Na wystawie zdjęć jest więcej, ułożone są tematycznie, nie według autora. To dwa absolutnie inne światy książka i wystawa - i tylko niektóre zdjęcia się powtarzają. [a jedno w lustrzanym odbiciu :)]
fotografowie z którymi rozmawiał Łukasz Modelski, autorzy zdjęć na wystawie "Czas wolny. Fotografie" w Zachęcie, 12 sierpnia 2013; od lewej: Bogdan Łopieński, Aleksander Jałosiński, Jan Morek, Wojciech Plewiński i Tadeusz Rolke; fot. jk.
Łukasz Modelski oprowadza po wystawie "Czas wolny. Fotografie", 1 września 2013, Zachęta / fot.jk.

Skąd?
Łukasz Modelski nie krył przypadku, jaki stał za wyborem tematu do książki. Chciał pisać o kobietach w PRL i udał się do pana Tadeusza Rolke po więcej informacji. Adres znakomity, przecież Rolke fotografował dla „Mody Polskiej” – znał wszystkie modelki, a z drugiej strony kobiety wpływowe, (chociażby Jadwigę Grabowską – trzymając się wspomnianego przedsiębiorstwa). Ale Modelski porzucił pomysł książki o kobietach (a może odłożył?) a postanowił zgłębić temat bycia fotoreporterem w PRL. Patrzy na temat świeżo, wyciąga z reporterów to co jego interesuje, dopytuje o cenzurę i o to jak się wywoływało filmy, pyta o kontakty towarzyskie oraz dlaczego nie fotografowali Stoczni. Wszystkim fotografom zadaje mniej więcej te same pytania. Ogląda zdjęcia z archiwum, rozmawiają o zdjęciach. Nawet jeśli nie widzimy reprodukcji, czytamy historię. Oczywiście to co oglądają jest już kwestią negocjacji – przeprowadzający wywiad chce więcej, chce głębiej, chce smaczków i sensacji, chce niepublikowanych zdjęć. Autor fotografii czasem idzie za tropem Modelskiego, czasem jednak staje na straży swojego archiwum. Wydziela z niego tylko te „pewniaki”, opowiada historie te same o tych samych zdjęciach. Taką przynajmniej mam refleksję po przeczytaniu wywiadów. 
A Modelski konsekwentnie unika pokazywania „tych” zdjęć: ikonicznych, najlepszych, najbardziej znanych. Prezentuje w książce (i na wystawie) klatki obok, przed lub po. Jak Breżniew z Gierkiem w obiektywie Jana Morka – to jest chwila po pocałunku, jeśli Komedowie w łóżku wg Wojciecha Plewińskiego, to moment przed „tym” znanym ujęciem, itd. Skoro te zdjęcia znamy i właśnie czytamy ich historię – to obok znajduje się nie-ta klatka. Właściwie brakuje wyraźnej informacji, że zdjęcie prezentowane obok historii, to nie jest to najbardziej znane. Ciekawe, czy tak bardzo ufamy czytelnikom?

Łukasz Modelski, Fotogbiografia PRL, wyd. Znak, Warszawa 2013, s.88-89. zdjęcie Jana Morka / o zdjęciu w akacji "Fotoikony" 

Czego brakuje?
Modelski przedstawia wyraźnie swoje kryterium wyboru osób. Jest tylko sześciu fotoreporterów. Tekst reklamujący książkę, ten okładkowy – mówi o „najważniejszych fotoreporterach czasów PRL-u”. Ten tekst jest oczywiście wiele upraszczajmy. Chodzi o fotoreporterów a) żyjących dziś; b) tworzących przez cały czas PRL; c) tych, którzy nie porzucili zawodu; d) mający dobrą pamięć.
Takich autorów znaleźlibyśmy więcej. Najprościej byłoby dostarczyć długą listę nazwisk, których brakuje w tej książce. Ale gdyby nawet Modelski przepytał powiedzmy 20 osób, a może więcej – nie zmieniłoby to pewnie charakteru publikacji – mielibyśmy tylko więcej podobnych biografii. No właśnie, i tu mi brakuje – kobiety i kogoś z prowincji. Mamy 5 fotografów z Warszawy i jednego twórcę z Krakowa. Poczytałabym z chęcią o tym jak kobietom udawało się być w zawodzie a jednocześnie opiekować się domem, o tym czy było im łatwiej czy trudniej w redakcjach ze względu na płeć, a także o tym jak wyglądało życie fotografa w mieście do 100.000 mieszkańców.
Inna sprawa, którą trzeba mieć na względzie to wiek reporterów. Najstarszy fotoreporter z tej szóstki ma dziś 85 lat. Romuald Broniarek nie zdążył obejrzeć książki ani wystawy, zmarł w czerwcu tego roku. I jeszcze dobra pamięć?! Te kwestie też ograniczyły Modelskiemu zasób osób do przeprowadzenia wywiadu.

Wracając do meritum książki i wywiadów, brakuje mi bardzo dotknięcia sedna tematów. W wielu miejscach reporter odpowiada, opowiada, krąży i odlatuje z tematu w inny. A tu prześlizgnął się po czymś mniej wygodnym. Z jednej strony książka jest fantastycznie poprawna i grzeczna. Z drugiej strony nie jest dosadna ani zbyt nachalna, a świetnie oddaje charakter fotoreporterów.
Czytelnik musi sobie wyciągnąć fakty, skojarzyć je ze sobą, powinien ocenić zachowanie reportera. Sam sobie wyłowić prawdę spośród tych sześciu historii, z nich razem dopiero układa się pewien obraz.
Brakuje przy tym mocnym temacie jednego pytania, które trafiłoby w punkt. Ale co wtedy? Jeden fotograf odpowie wprost i bez zażenowania, inny sparzy się i nie opowie więcej, nie dopuści do innego skrywanego miejsca.


O czym?
Wedle tekstu reklamowego książka odpowiada na szereg pytań: jak szukano dziewczyn na okładki Przekroju? W jaki sposób, fotografując 30 maszyn przemysłowych w ciągu jednego dnia, można było zarobić na samochód? Czy łatwo współpracowało się z Andrzejewskim, Mrożkiem, Polańskim? Jak przed obiektywem zachowywał się Edward Gierek, a jak Fidel Castro?
Jest też mnóstwo odpowiedzi na temat tego jak działała prasa i redakcje, jakie naciski i w jakich miejscach miała cenzura, jak omijano kwestie drażliwe w fotografii, ile filmów i jakich redakcja dawała na temat, kto oceniał zdjęcia, jak budowano reportaże, jak z zaopatrzeniem w klisze na własne tematy, jak publikowano zdjęcia na zachodzie, jak płacono, jaki był status fotoreportera?
Tych historii jest tu najwięcej, czysto fotograficznych tematów. Nie są to jednak te bardzo chwytliwe, które mają pozyskać czytelników zwykłych.
Małgorzata Szejnert opisała tę książkę tak: O drogach do kariery i jej meandrach, o biedzie i szpanie, życiu artystycznym, politycznym i całkiem prywatnym. Tak, z fotografią w tle.


Dlaczego przeczytać?
Szczególnie interesujące było dla mnie poczytać o fenomenie prasy i o podwójnym wydawaniu pewnych tytułów. Słyszałam o tym, czytałam gdzieś, ale tu redakcje „Polska – Wschód” i „Polska - Zachód” stanęły mi przed oczami, niemal byłam wewnątrz i oglądałam co wybierali do kolejnego numeru.
Temat ustawiania zdjęć, poprawiania rzeczywistości i tego do którego miejsca można to zrobić też był arcyciekawy. Zupełnie inaczej wygląda to jednak gdy mówimy o zdjęciu sprzed 50 lat. Włożenie do siatki niewinnej puszki z szynką i innych specjałów z eksportu nie jest chyba manipulacją fotograficzną, prawda?
Wreszcie temat grozy jest też obecny w tej książce. Niektórzy fotografowie mówią o tym ‘co by było gdyby’ – gdyby poszło to a nie tamto zdjęcie, gdyby jakiś materiał oddali redakcji, zamiast zachować sobie do szuflady, itd. Jest jednak kilka historii namacalnych, sensacyjnych mówiących o walce o życie, o pracę, o bycie. Jest zatem tutaj miejsce na pomówienia kolegów, donosy, zawiść. Są myśli o emigracji oraz refleksje z podróży zagranicznych.

Status fotoreportera interesuje nas w kontekście minionej epoki. I to teraz, gdy ten etos runął już chyba bezpowrotnie. Dlatego ta książka jest taka ważna. To też na nią ostatnia chwila.
Do tej pory historii o fotografowaniu PRL dostarczył jedynie Chris Niedenthal w swojej autobiografii. Oczywiście w trakcie spotkań z publicznością fotoreporterzy czynni w PRL opowiadali chętnie o cenzurze i zdobywaniu filmów, o próbach przepchnięcia pewnych tematów itd. Ale wreszcie mamy historie bardzo lokalne spisane. Niedenthal jednak pracował jako zagraniczny dziennikarz, jego status był całkiem inny. On temat musiał sobie znaleźć i dotrzeć do niego, fotoreporterzy z książki – dostawali tematy do realizacji. Dla porównania - bałem się podać swój adres - skomentował swoją publikację zdjęć w Paris Match Bogdan Łopieński.  
Teraz już czas na historię fotoreportażu w PRL– z dwu stron, czas na inne opowieści, być może rekonstruowane ze wspomnień bliskich fotoreporterom. Na tę książkę będę czekać.

A może porozmawiać?
W środę 18 września o 18 w Zachęcie odbędzie się rozmowa o książce. Z autorem oraz dr Karoliną Ziębińską-Lewandowską (Fundacja Archeologia Fotografii) rozmawiać będzie Michał Wójcik (Focus). Będzie okazja przegadać kilka nurtujących tematów. Zapraszam.

Łukasz Modelski, Fotogbiografia PRL, wyd. Znak, Warszawa 2013, s.232-233. zdjęcie Aleksandra Jałosińskiego / rep. jk

1 komentarz:

  1. Z ogromną chęcią przeczytam książkę. Zawsze czekam na publikacje, które opisują zaplecze pracy fotografów, niekoniecznie techniczne.

    OdpowiedzUsuń