wtorek, 24 września 2013

37 z 42 / Jerzy Gumowski / Lech Wałęsa w Stoczni


Jerzy Gumowski, Lech Wałęsa w Stoczni, Gdańsk, 10 kwietnia 1990
Kwiecień 1990 roku w Stoczni Gdańskiej. Podczas wiecu w Stoczni, Lech Wałęsa, przewodniczący NSZZ Solidarność potwierdza chęć kandydowania w wyborach prezydenckich. Wybory wygrał i 22 grudnia 1990 roku został zaprzysiężony na Urząd Prezydenta RP. Urząd złożył 22 grudnia 1995 roku. /fot. dzięki uprzejmości autora

- - - - - - -

Mam wrażenie, że to zdjęcie pamiętam od zawsze. Zostało zrobione 10 kwietnia 1990 roku, czyli to nie jest aż takie ‘zawsze’. Próbowałam ostatnio rozszyfrować, skąd to niemal podświadome wrażenie się wzięło. Nie pamiętam okoliczności gdy to zdjęcie pierwszy raz widziałam. W roku 1990 wiedziałam już dobrze kim jest człowiek na zdjęciu. W domu mówiło się o nim – znowu – od zawsze. Ale też było mnóstwo innych zdjęć, w których występował. Nie idzie zatem o samego Wałęsę, a raczej jego pozę. Gest dumy, pewności siebie i posiadania władzy.
Już w wieku około 6-7 lat wie się doskonale kim był Napoleon Bonaparte. Z doskonałością wiedzy można polemizować, ale każdy w tym wieku umie zaśpiewać chociaż zwrotkę hymnu i po prostu ‘wie’. Gorzej pewnie z przyporządkowaniem wizerunku do nazwiska. Gest wykonywany przez Wałęsę na zdjęciu Jerzego Gumowskiego nazywamy – napoleońskim. Skąd akurat cesarz? Z malarskich portretów jakich popełniono mu setki. Wzór dostarczony przez malarza nadwornego – Jacques Louis David’a. David to jeden z najważniejszych francuskich malarzy, znany z płócien o tematyce mitologicznej, historycznej, itd, wielkich kompozycji w tym chyba najsłynniejszego portretu Napoleona na wspiętym koniu. Na płótnie z około 1800 roku, wykonanym w kilku wersjach imperator wygląda doprawdy wszechmocnie! Ostał się jednak tylko jeden portret oficjalny Napoleona pędzla David’a z ręką w marynarce…


Jacques Louis David, Napoleon w swoim studio w Tuilleries, 1812 / za googleartproject 


Kontynuatorem tradycji malowania Napoleona z tym gestem był z pewnością Paul Delaroche – to jego wizerunek utarł się chyba najgłębiej w zbiorowej pamięci. Delaroche całe życie hołdował malarstwu historycznemu, szczególnie modnemu w tej epoce. Malował głównie wielkie płótna figuratywne, wieloosobowe, pół mitologiczne, pół historyczne. Stworzył kilka portretów Napoleona, co warto zaznaczyć – wszystkie po śmierci cesarza. Jest Napoleon zrezygnowany, opadający z sił podczas abdykacji w Fontainbleau (1845). Tam próżno szukać oznak władzy i wigoru. Jest jednak Napoleon idący przez Alpy (1850) – też niezbyt optymistyczny, lecz rękę chowa w połach kamizelki od munduru. Tu jednak mam nieodparte wrażenie, że czyni to z zimna aniżeli z przyzwyczajenia władcy. Jest jednak jeszcze kilka płócien – portretów w których Bonaparte chowa rękę w mundur. Pochodzą z różnych lat: pomiędzy 1840 a 1850.

Paul Delaroche, Napoleon Bonaparte w Fontainbleau, 1845 / za artprints

Paul Delaroche, Napoleon Bonaparte, 1840, z Collection of Pierre-Jean Chalençon

Paul Delaroche, Napoleon idący przez Alpy, 1850; fragment / za googleartproject 


 Portret Napoleona, naśladowca Delaroche'a / za wikipedia


Jest w końcu mnóstwo kopii Delaroche’a, mniej lub bardziej udanych. Mieliśmy jednak mówić o fotografii i wystarczy już nam przykładów malarskich. Te – przedstawione zostały tu jedynie skrótowo i wyrywkowo. Oczywiście – gest napoleoński, potwierdzony. Długo jednak nie dawał mi spokoju ten gest. Skąd takie rozpowszechnienie w Polsce? Gest ten powtórzył do zdjęcia marszałek Józef Piłsudski. Nie u Jacka Malczewskiego, ani u Wojciecha Kossaka, tylko właśnie w fotografii. Portret wykonał około 1918 roku Jan Ryś, znany z dokumentowania wydarzeń politycznych . Dziś fotografia znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Jan Ryś, Portret Józefa Piłsudskiego / rep. z książki Adam Mazur, Historie Fotografii w Polsce, 1989-2009; rep.jk


Portret Piłsudskiego nie była tyle silny i rozpowszechniony by zmienić nazwę gestu. Ręką spoczywa identycznie jak w portretach cesarza. Wymowa gestu też się nie zmieniła – w obydwu wypadkach mamy do czynienia z naczelnikiem, władcą.
Tym więcej pikanterii w geście Lecha Wałęsy i szczególny kontekst powstania fotografii. 10 kwietnia 1990 roku w Stoczni Gdańskiej, stojąc na pace ciężarówki Wałęsa przemówił do tłumu i potwierdził plotki, o startowaniu w wyborach prezydenckich. Wybory odbywające się 25 listopada (I tura) i 9 grudnia (II tura) roku wygrał i został zaprzysiężony 22 grudnia 1990 roku.
Gest pewności, władzy, dumy – jakkolwiek byśmy go nie interpretowali, został wykonany przedwcześnie. W drugiej turze wyborów Wałęsa otrzymał aż 74% głosów, czyli – w pewnym sensie – mógł przewidywać wygraną. Gest jednak – trwał chwilę i był w wykonaniu Wałęsy nieuświadomiony.
10 kwietnia 1990 roku Jerzy Gumowski, wówczas fotoreporter Gazety Wyborczej, wyjechał świtem z Warszawy do Gdańska. W Stoczni wykonał serię zdjęć – chwile oczekiwania na przemówienie oraz kilka ujęć samego Wałęsy. Z całego reportażu – jedno zdjęcie okazało się ukazywać moment kulminacyjny – w którym komentarz nie jest potrzebny. W jednym obrazie Gumowski zawarł informację o wydarzeniu oraz miał szczęście trafić na tę chwilę z ręką w płaszczu. „Pamiętam, że działo się to około 10 rano, dlatego było jeszcze zimno i Lechu musiał włożyć kufajkę” – wspomina reporter.
„Jedynka” Gazety Wyborczej z dnia 11 kwietnia 1990 roku 

„Lech na prezydenta - oświadczenie rzecznika Wałęsy
Nie zostały podjęte ładne inne ustalenia niż te, które wynikają z przepisów konstytucji W rozmowie z dziennikarzem PAP Lech Wałęsa potwierdził nieoficjalne informacje, że będzie się ubiegał w najbliższych wyborach o Urząd Prezydenta RP ? podała 10 kwietnia ta agencja.
Jarosław Kurski, rzecznik prasowy przewodniczącego "Solidarności" powiedział "Gazecie":
Sprawa kandydatury Lecha Wałęsy na Urząd Prezydenta RP stawała już w lecie zeszłego roku. Już wtedy notowano pewien nacisk społeczny na realizację tej idei. Poczucie odpowiedzialności za kraj nie pozwoliło mu wówczas na wysunięcie swej kandydatury.

Głębokie przemiany w Polsce i w całej Europie Środkowej stawiają sprawę prezydentury w nowym świetle. Pytanie korespondentki PAP dotyczyło najbliższych wyborów na prezydenta, co do których terminu ani procedury nie zapadły żadne decyzje. I tylko w tym świetle można rozpatrywać wypowiedź Lecha Wałęsy. Jak dotąd nie zostały podjęte żadne inne ustalenia ponad te, które wynikają z przepisów konstytucji.” / Gazeta Wyborcza nr 253, wydanie z dnia 11/04/1990, str. 1

Zdjęcie zdobyło natychmiastową popularność. Sam gest ogromnie wiele znaczył i co więcej – odnosił się do Napoleona – największej historycznej nadziei Polaków. Ów gest powtórzył Wałęsa, już wówczas przewodniczący „Solidarności”, laureat pokojowej nagrody Nobla. Odnalezienie zdjęcia Jana Rysia wyjaśnia mi jeszcze więcej z tej legendy gestu. Ani Piłsudski ani Wałęsa nie są ubrani oficjalnie czy paradnie. Roboczo, użytecznie. Trudno mówić o elegancji. Obydwaj polscy przywódcy mieli oczywiście serie innych oficjalnych portretów, zdjęcia z gestem – nigdy w zbiorze oficjalnych wizerunkach się nie znalazły. Ciekawostką jest oczywiście kwestia temperatury powietrza tego dnia, czyli do wykonania gestu napoleońskiego (podobnie jak w wersji obrazu Delaroche’a – przeprawy przez Alpy) – motywacją schowania ręki było po prostu zimno. 

Gazeta Wyborcza z dnia 12 kwietnia 1990 roku, strona 3 

Fotografię z wiecu – ale inną – opublikowano następnego dnia na jedynce Gazety. Powyżej fragment artykułu, któremu towarzyszyła. Widać tu Wałęsę przemawiającego do setek zebranych stoczniowców.
Zdjęcie ikoniczne zaś ukazało się na łamach Gazety Wyborczej dwa dni później, 12 kwietnia na 3 stronie. Ilustruje artykuł „Wałęsa do Belwederu?” Anny Bikont i Piotra Pacewicza. Postać Wałęsy wyszparowano, pozbawiono tła a zatem kontekstu. W efekcie mamy figurę dość groteskową…
Gumowski nie był zadowolony z ‘drugiego życia’ fotografii nadanemu przez wydawcę. Zapytany czy jest zdjęcie, którego wykonania, lub publikacji żałuje? odpowiedział: „fotografia Lecha Wałęsy w kufajce i pozie Napoleona z 1990 roku zrobiona w stoczni gdańskiej została wykorzystana przez GW do walki politycznej z Wałęsą. Po jej opublikowaniu wysłałem telegram do Lecha z przeprosinami.[1]

Dziś zdjęcie zostało „uwolnione” od negatywnych skojarzeń. Przetrwało też próbę czasu oraz zakusy na zmiany jej kontekstu i wydźwięku. Nie pamiętamy artykułów przy których było publikowane. Zostało jako symbol – paradoksalnie do momentu wykonania – władzy i ogromnej charyzmy Lecha Wałęsy – z pierwszych lat III Rzeczypospolitej. Zdjęcie ikoniczne Jerzego Gumowskiego znajduje się wofercie  portaluFotografiakolekcjonerska


[1] Gumowski Jerzy w rozmowie z autorem; wg emaila z dnia 22 lutego 2011.









Jerzy Gumowski, Lech Wałęsa na wiecu w Stoczni Gdańskiej, 10.04.1990 / fot. dzięki uprzejmości autora

Jerzy Gumowski fotografią zajął się od lat 1970tych, związany był wówczas z klubem studenckim Remont. Zajmuje się głównie fotoreportażem – od lat 1980tych związany z Solidarnością – jako m.in. fotograf „Tygodnika Mazowsze’. W maju 1989 roku rozpoczął współpracę z Gazetą Wyborczą (1. wydanie to 8 maja 1989), w której pracował do 2009 roku. To na jej zlecenie wykonał serię zdjęć ze Stoczni z kwietnia 1990 roku. Gumowski był wielokrotnie nagradzany w konkursach fotografii prasowej, miał szereg wystaw. Od wielu lat zajmuje się fotografowaniem z paralotni. „Za wybitne zasługi na rzecz przemian demokratycznych Polski , za osiągnięcia podejmowane z pożytkiem dla kraju w pracy zawodowej i społecznej” w grudniu 2011 roku został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

linki:
wikipedia o Jerzym Gumowskim
Fotografia Kolekcjonerska o Jerzym Gumowskim





1 komentarz: