niedziela, 1 grudnia 2013

wpisać czy nie wpisywać, oto jest pytanie.


Dziś trochę mniej na temat obrazu. Zlepiły mi się dwie aktywności i dziwnym trafem coś odkryłam. Między przeglądaniem cv praktykantów, wypisywaniem rekomendacji fotografom na początku raczej kariery a pisaniem biogramu ważnego mistrza – popatrzyłam na bardzo różne formy najsztuczniejszego tworu świata – curriculum vitae.

Co wpisać do cv, co się podaje w biogramie? Wiadomo - wszystko co się da. Umiejętność obsługi kija w barze, opiekę nad dziećmi w dalekim kraju, udział w warsztatach mistrzów, znajdowanie się w ‘kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą’, wystawę zbiorową w pensjonacie w kurorcie. Języki dobrze podać te, w których umiemy się przedstawić. (Google translate na pomoc!).

Kilka razy do roku przekopuję dokumenty ludzi szukając tych, co trzeba. Mają się ciut interesować sztuką nowoczesną, typów bardziej humanisty niż naukowca. Oprócz standardowych i koniecznych wpisów w cv znajduję ekstra kwiatki – w polu doświadczenie zawodowe trzeba coś wpisać. Jak na teście – nie zostawiaj pustych pól. I co tam kwitnie? Au pair, ekspedientka, barista, sprzątaczka, wśród umiejętności zaś nie tylko Excel czy generalny Internet, ale obsługa kija barowego, kasy fiskalnej, ekspresu do kawy, frytkownicy, itp. I myślę sobie i napominają mnie inni – nie ma się co śmiać. Oni po prostu nie mają co tam wpisać. Są młodzi, czasem w trakcie studiów i jeśli tych obsług kas fiskalnych jest kilka w karierze dwudziestolatka, to nawet działa na plus przecież.  Szukają swej drogi, są odpowiedzialni, wiedzą, że w życiu nie jest lekko, że zanim zostaną managerami trzeba będzie pole zaorać.

Co innego gdy cv przedstawia ktoś, kto w końcowym paragrafie podaje informację o udziale w szeregu wystaw i warsztatów. Jej/jego prace z pewnością znajdują się w kolekcjach na świecie. Szturmem zdobywa świat. Jak to efektownie zrobić?

Nigdy nie podawaj tak po prostu listy wystaw. Poprzedź ten zapis stosownym skrótem „m.in.” – między innymi, można też dodać słowo „ważniejsze” albo „wybrane”. Bo przecież wystaw indywidualnych miało się zawsze kilkanaście. Jeśli pokazywałaś/pokazywałeś swoje zdjęcia w knajpie, u znajomych na imprezie, po prostu pomiń nazwę galerii, wpisując jedynie miasto. Jeśli wystawa trwała kilka dni – przypadkiem się do tego nie przyznawaj – podaj tylko miesiąc, albo lepiej – sam rok. Wystarczy!

Zwykle trzeba gdzieś umieścić ‘publikacje’. Na co to jest miejsce? Wpisujemy tam wszelkie wzmianki o tobie. Mogą być nawet informacje w kalendarium wystaw, niemal w ogłoszeniach drobnych. Wpisujesz wszystkie tytuły gazet. I tak jak punkt wyżej – koniecznie „itp.” „itd.”, „m.in.”. Jeśli twoje zdjęcia pojawiły się na stronach internetowych gazet, ale już nie w prasie – to właściwie nic nie znaczy. Wpisujesz ten wielki tytuł, pomijając adresy internetowe. Potęga prasy, a nie jakieś drobiazgi.

Nagrody i wyróżnienia. Zasadniczo nie ma to większego znaczenia jaką nagrodę wpisujesz – ważne by podać dużo edycji, konkursy wszelakie. Mogą być studenckie, mogą być organizowane w domu kultury albo przez sąsiadkę. Nie podawaj nigdy miejsca, które zajęłaś/zająłeś, no chyba, że masz na koncie totalną wygraną - grand prix. Jeśli nic nie wygrałeś, ani wyróżnienia – a kogo to tak na prawdę obchodzi – wpisuj: „brał/brała udział w konkursach ogólnopolskich i międzynarodowych”.

Praca dydaktyczna to niemal to samo co bycie odbiorcą tej pracy. Jeśli więc studiowałeś coś dodatkowo, byłeś na jakimś kursie czy warsztacie – wpisuj śmiało. Tu dobrze sypnąć nazwiskiem prowadzącego, o ile oczywiście to ktoś sławny. Siedzenie wśród kilkunastu osób, kilka chociażby godzin przed gwiazdą, z pewnością i ciebie obdzieliło talentem. Wiele o tobie mówi, zatem trzeba to powiedzieć nagłos!

Do tego tutoriala by nie doszło, gdybym nie zajrzała akurat w biogram pewnego mistrza, który podaje, że ów autor ma na koncie: kilkaset wystaw, kilkaset tekstów w tym krytyczne, teoretyczne, itp. Mistrz jest wielki – myślę sobie – skądś się jego mistrzostwo wzięło. Musiał wystawiać i musiał publikować, być wszędzie. Ale zajrzałam głębiej, skoro nadarzyła się okazja i „wybór” zaprezentowano. A tam: felietony, eseje, ale także teksty pozostające w maszynopisach, ‘noty biograficzne’ (także o nim! I osobno każdy napisany biogram!), wstępy do katalogów wystaw (o nim i jego wystaw), wypisane wnioski i ankiety, apele i noty prasowe. Gorzej, gdy jedna z wystaw (z tych kilkuset) zmieniała miejsce wystawiania – każdorazowo teksty wspominające o mistrzu lądują w jego spisie nie tylko wystaw, ale także tekstów! Dodaje także w ramach tekstów własnych – swoje kalendarium pracy twórczej. Zaczęłam się wgłębiać i się wahać. Jakiś 10% całego spisu nosi znamiona ewentualnie własnego i twórczego pisania. (przeliczyłam szybko ilość pism, które kiedykolwiek wyprodukowałam – biogramów, informacji o wystawach i wydarzeniach, rekomendacji i notek… gonię mistrza, jeśli nie prześcigam!).

Nie chcę podważać autorytetu, tego niewątpliwie ważnego fotografa, dlatego nie podam nazwiska. Ręce mi opadły, a napadły myśli o niesprawiedliwości świata. Z innej strony, a kto by nas tego nauczył? A kto by nam powiedział co wpisać a czego nie? Co jest autorskie, a co jest notką prasową? Spece od autopromocji pewnie mają interesujący kompromis, by było chwytliwe, ale wciąż prawdziwie.

To ja tylko od siebie nadmienię:
- biogramy i noty prasowe to nie są teksty autorskie; żadne apele, rekomendacje, odezwy czy mejle.
- wzmianek prasowych nie podajemy w kategorii ‘publikacje’.
- jeśli twoje zdjęcie znalazło się w prasie, bo stworzone zostało dla innego podmiotu, nie zostało zamówione przez prasę – to daruj sobie wypis tychże miejsc. Jeśli załapaliście się na publikację z jakiegoś alertu czy pokonkursowej publikacji – też nie warto podawać kto o konkursie napisał…
- jeśli ktoś zabiera się za prowadzenie warsztatów i wielką swoją karierę – nie może podawać u kogo na warsztatach był. To tak jakby napisać które książki się czytało i na jakich wystawach się było. Korci troszkę, co?
- wystawy podajemy zawsze z tytułem, miejscem – i nie tylko nazwą miasta – ale nazwą miejsca (galerii, knajpy) oraz organizacji, która wsparła. Koniecznie z datą dzienną (miesięczną) i najlepiej wraz z nazwiskiem kuratora.

Na koniec zupełnie – a może by mieć kilka wersji tych życiorysów? Czy przyszły pracodawca musi koniecznie wiedzieć o wszystkim? Czy jury konkursu potrzebuje spisu tych konkursów gminnych? Co innego się przecież pisze gdy chcesz pracować za barem w knajpie, a co innego gdy chcesz pomagać kuratorowi. To tylko przeczucie i subiektywne zdanie. Ale nad biogramami, które podają: ‘udział w konkursach w kraju i zagranicą’ plus ‘publikacja m.in.: w Gazecie Wyborczej, TVN, Onet…’ plus ‘udział w warsztatach z przysłowiowym Avedonem’ a na deser: ‘jest autorem/autorką kilkudziesięciu wystaw indywidualnych’ (gdy autor jeszcze przed 30tką) – nie mam litości i śmieję się nagłos J. Starszemu fotografikowi można odpuścić, ale my nie idziemy jego śladem, co?


Trudno – od momentu publikacji już nikt mi nie da swojego cv ani też nie da biogramu do napisania.

3 komentarze:

  1. Nareszcie ktoś prosto i na temat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak na blog o fotografii dużo tekstu ale warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń