środa, 25 marca 2020

Photobomb 4 / Pojawianie się

Autor nieznany, Portret zbiorowy na ulicy, Europa Środkowa, około 1900-1914 / z archiwum jk

Znów nie wiadomo gdzie ani kiedy, ani kto. Idealne pole do zgadywania. Portret zbiorowy, 10 osób. Sami dorośli. 7 kobiet i 3 mężczyzn. W drodze do lub z pracy. Nie są to odświętne ubrania. Nie jest to wielka okazja. Czym się zajmują? Dlaczego są razem na fotografii?

Zgaduję, że to znów Europa Środkowa. Jakieś większe miasto, a jesteśmy na jego obrzeżach. To podwórko otwierające się z prawej strony, mówi, że to nie może być ścisłe centrum. Chodniki, rynny, na bogato. Niemcy, Czechy, Węgry? Początek XX wieku. Ale jeszcze chyba przed wielką wojną.

Sami dorośli. To jest niesamowite. Mieszkańcy tego budynku? Chyba nie, bo gdzie wtedy dzieci i starsi ludzie? Rodzina? Być może, jeśli znów odjąc starszyznę i młodzież. Jakież byłoby to nietypowe. Wszyscy tu wyglądają na ludzi w sile wieku, siłę roboczą. Pracownicy - jednej firmy, jednej posiadłości? Jeden drobiazg, szczegół, dodatkowo zastanawia. Wszystkie obecne tu kobiety, trzymają płaszcze w ręce. Zrobiło się nagle cieplej? Czy wróciły skądś? Brak bagażu (nie wliczam koszyka), więc chyba bez żadnych podróży, powrotów. Czyli może zrobiło się cieplej? Trudno ocenić. Może sie wybierają na wycieczkę? Tylko te robocze ciuchy wtedy chyba zostałyby w domu? Po co fartuch na imprezie? 

Ale oczywiście najciekawszym dla mnie elementem jest postać w oknie. Też ubrana roboczo, dorosła kobieta. Idealnie pasowałaby do tej grupy przed domem. Jedenasta postać w tym ujęciu. Tylko czemu w oknie a nie na chodniku? Wygląda z zaciekawieniem. Nie mogła być zaplanowana w tym kadrze. Fotograf bardziej musiał zwracać uwagę na nogi postaci stojących, żeby niczego nie uciąć i zostawić trochę miejsca do brzegu kadru. A fryzury pani z okna już nie ma, nie starczyło kadru. 

Niezaplanowana i dodatkowa. Z zaciekawieniem wyglądająca, co to za rumor na ulicy. Okna otwarte, więc naturalnie. Zatrzymała się na dłużej. Pojawiła się w zdjęciu innych ludzi. Coś mi podpowiada, że gdy już otrzymali odbitkę, dokładnie z imienia i nazwiska znali panią z okna. Zgaduję, oczywiście.


- - - - - - - - - - -
Raz na jakiś czas patrzę dłużej na zdjęcia, które trafiają mi w ręce. Dzielę się spostrzeżeniami, zapraszając państwa do patrzenia dłużej na zdjęcia, na te, lub inne, na własne archiwa, na to, co miga nam codziennie przez internet przed oczami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz