sobota, 9 czerwca 2012

9xPortugalia w nowym Fotoindexie


Paulo Alegria, zdjęcie z książki "Romeiros", prezentowanej w nowym numerze Fotoindexu

Po dłuższej przerwie powraca Magazyn Fotoindex, byłby to już wystarczający powód mojej radość.
Radość jest jednak tym większa, że numer, który jutro ujrzy światło dzienne poświęcony jest w całości, bliskiej mi fotografii portugalskiej, ba, żeby tego było mało - redaktorzy magazynu pozwolili mi wtrącić swoje 3 grosze do tego wydawnictwa. 
Zaproponowaliśmy w zeszycie wybór fotografii 9 współczesnych dokumentalistów i reporterów portugalskich, ukazujący w największym skrócie spectrum problemów, którymi żyje ten piękny kraj na drugim końcu Europy. 

Sofia Quintas, zdjęcie z serii "Love motels"

Zdaję sobie sprawę, że to odsłaniamy tu tylko fragment dzisiejszej rzeczywistości Portugalii, fragment, który jawi się jednak inaczej niż przedstawiają to turystyczne foldery. Mam nadzieję, że przedstawiony materiał zachęci Czytelników do samodzielnego odkrywania prawdziwej Portugalii, zjechania z głównych turystycznych szlaków – Portugalia to nie tylko Lizbona, Porto (wspaniałe, a jakże!) i Fatima, to nie tylko Algarve, piękne plaże i pola golfowe – prawdziwie fascynująca Portugalia mieści się w tascach i adegach prowincji, w małych wioskach rybackich z rozciągniętymi na ulicach sieciach, w klimacie ludowych religijnych tradycji i małomiasteczkowych imprez.
Portugalia to kraj o bogatej historii, również tej historii ostatnich lat, która do dziś ma wpływ na życie społeczne, kulturalne i polityczne. Nie sposób w jednym numerze Fotoindeksu opowiedzieć o trudnych relacjach z byłymi koloniami, o ludziach Rewolucji Goździków, o rozliczeniu się z przeszłością ofiar i prześladowców z salazarjańskich służb specjalnych, o portugalskich komunistach, nacjonalistach, korupcji i footballu.

Joao Pina, zdjęcie z serii "For your free thinking"

Przedstawiliśmy mozaikę składającą się z elementów anonsujących różne problemy, przefiltrowaną przez talent i wrażliwość naszych gości w różny sposób. Wybrani przez nas fotografowie to aktywni dziś reporterzy agencyjni i prasowi, dokumentaliści i artyści fotograficy tworzący subiektywne dokumenty, to również znaczące postaci nadające ton portugalskiej społeczności fotograficznej – liderzy najważniejszych grup fotograficznych, twórcy pionierskich portali z fotografią dokumentalną, wpływowych galerii i wydawnictw. Był to trudny wybór, zabrakło tym razem miejsca dla innych znanych i ważnych fotografów.

fot. Alberto Monteiro

Najnowsze wydanie Fotoindexu to nie tylko próba zachety do poznania realiów dzisiejszej Portugalii, lecz także pretekst to przyjrzenia się bliżej portugalskiej fotografii.
O tej ostatniej wiemy w Polsce jeszcze mniej niż o samej Portugalii, a szkoda, bo jest to kraj z ogromnymi tradycjami fotografii dokumentalnej, warto wspomnieć, że jeden z ostatnich władców Portugalii – D. Carlos I był utalentowanym fotografem, a zbiór ponad 3000 jego negatywów stanowi jedyny w swoim rodzaju dokument tego czasu.


fotografia wykonana przez D. Carlosa I, króla Portugalii


Portugalia wydała wielu wyśmienitych fotografów – również reporterów i dokumentalistów; wśród fotografów portugalskich znajdziemy pomnikowe postaci jak zmarły niedawno „portugalski HCB” – Gerard Castello Lopes czy twórca ikonicznych zdjęć z czasu Rewolucji Goździków – Eduardo Gageiro, znajdziemy również powszechnie znanych dokumentalistów portugalskiej prowincji jak Eduardo Teixeira Pinto oraz zupełnie nieznanych małomiasteczkowych fotografów klasy Gurdowej, jak Fernando Henriques Duarte „Rosel” z Fundao, którego zakład stworzył zachwycające dossier zawierające portrety mieszkańców miasteczka i dokumentujące wydarzenia z życia regionu od lat 1940-tych.

zdjęcia miejskiego fotografa z Fundao - Fernando Henriques Duarte „Rosel”

Podczas inauguracyjnego spotkania w Artefakt Cafe, w Krakowie - jednego z wydarzeń towarzyszących 10. Miesiącowi Fotografii zaprezentujemy nie tylko nowy numer magazynu, lecz także krótką podróż po portugalskiej fotografii dokumentalnej i reportażowej.
W imieniu redakcji Fotoindexu, workshopX, gliwickiego domu fotografii i własnym rzecz jasna, zapraszam serdecznie na jutrzejsze spotkanie z portugalską fotografią w Krakowie.

zdjęcie w tle autorstwa Pedro Nunesa (Sipa Press), na nim minister Teixeira dos Santos  ogłaszający detale 3-letniego planu oszczędnościowego dla Portugalii pod nadzorem instytucji międzynarodowych

piątek, 8 czerwca 2012

30 z 42 / Chris Niedenthal / Okolice Wrocławia


Chris Niedenthal, Okolice Wrocławia, lato 1982

„Było lato i kręcąc się trochę w okolicach Wrocławia zauważyłem rodzinę pracującą w polu. Kobieta, odwrócona tyłem do mnie, zaczęła przez głowę ściągać bluzkę i wtedy zza krzaków zrobiłem zdjęcie długim obiektywem. Niby nic nadzwyczajnego, ale kiedy się rozbierała, cały czas trzymała w ręku sierp. A wiadomo – sierp i młot…”. Zdjęcie ukazało się na okładce albumu Chrisa Niedenthala „Polska Rzeczpospolita Ludowa. Rekwizyty”. /fot. dzięki uprzejmości autora i Agencji Forum
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

W akcji „Fotoikony” znalazło się kilka zdjęć – bez wydarzenia. Są to albo portrety albo scenki rodzajowe. Niektóre są ustawione, inne, jak na przykład ta klatka Chrisa Niedenthala – podpatrzona i utrwalona bez wiedzy bohaterki. Ten rodzaj fotograficznej wypowiedzi, jednoklatkowy, zwięzły i zapisany w dokładnie tej chwili, wywodzimy oczywiście od Henri Cartier-Bressona i jego słynnego „momentu decydującego”. W klatce Niedenthala oprócz kompozycji, geometrii, dobrego ujęcia i odpowiedniej fazy ruchu jest jeszcze coś więcej. To coś co stanowi o wadze tej fotografii – rekwizyt. 

 Chris Niedenthal, Polska Rzeczpospolita Ludowa. Rekwizyty, wyd. Bosz, Olszanica 2004

„Rekwizyty” to tytuł książki, albumu fotograficznego Chrisa Niedenthala z tekstem Jacka Hugo-Badera, który ukazał się w 2004 roku. Na okładce umieszczono to właśnie zdjęcie. Zbieg okoliczności tytułu do zdjęcia jest także symboliczny. Tym rekwizytem na zdjęciu jest sierp. Przyrząd oczywiście przydatny do żniw, w trakcie których ten kadr utrwalono. Sierp w naszej części świata jeszcze długo naturalnie będzie kojarzyć się z młotem w kolorze złotym na czerwonym tle. Ta klatka zatem świetnie układała się w całość z tytułem albumu oraz jego zawartością – scenek z PRL, opowieści o „naszych przyjaciołach” ze Związku Radzieckiego, itd. Teoretycznie zatem mamy do czynienia ze sceną rodzajową, bez wydarzenia, bez daty. „Okolice Wrocławia” to raczej roboczy tytuł, bardziej lokalizacja nawet. Praktycznie zaś dostajemy zabawę skojarzeniową.
 Chris Niedenthal, Polska Rzeczpospolita Ludowa. Rekwizyty, wyd. Bosz, Olszanica 2004, s. 14-15

Skąd zatem pojawiło się to zdjęcie w akcji? Przyczyny są prawdopodobnie dwie. Jedna to ta, że zdjęcie wykonał Chris Niedenthal. Znakomity fotoreporter, pracujący dla Newsweeka i Times’a, jest polskiej publiczności doskonale znany. Często mamy okazję oglądać wystawy, w których bierze udział, czytać książki i albumy: „Rekwizyty”, „13/12”, oraz wydana rok temu autobiografia „Zawód: Fotograf”. To jak na polskiego reportera, albo poprawniej reportera pracującego w Polsce – bardzo dużo. W akcji „Fotoikony” znalazły się aż 4 zdjęcia Chrisa Niedenthala, będzie zatem niejedna okazja by wrócić do tej bardzo ciekawej biografii.
Druga przyczyna bardzo wiąże się z pierwszą. Nie wierzę jednak by ktoś znał tę klatkę, nie znając autora. Jest to fotografia z okładki książki, publikacji, która mimo wydania w 2004 roku ciągle jest do kupienia w księgarniach (obecnie wydanie drugie). Jest zatem Niedenthal autorem popularnym i chętnie oglądanym. A ta klatka, nieobciążona wydarzeniem, prosta i zabawna, trafiła tutaj poprzez ludzi znających twórczość Niedenthala.
 Chris Niedenthal, Zawód: Fotograf, wyd. Marginesy, Warszawa 2011

otwarta książka: Chris Niedenthal, Zawód: Fotograf, wyd. Marginesy, Warszawa 2011, s. 254-255 / w tle:  Chris Niedenthal, Polska Rzeczpospolita Ludowa. Rekwizyty, wyd. Bosz, Olszanica 2004 

Wydawałoby się, że takie zdjęcie trudno wykorzystać jako ilustrację artykułu. W końcu ten sierp tak się kojarzy… A jednak, zaś pytanie czy się udało – pozostawiam Państwu: Wysokie Obcasy.
Chris Niedenthal - wikipedia
Marek Grygiel rozmawia z Chrisem Niedenthalem - Fototapeta


niedziela, 3 czerwca 2012

11 z 42 / Zdzisław Wdowiński / Budowa Pałacu Kultury i Nauki

Zdzisław Wdowiński, Budowa Pałacu Kultury i Nauki, Warszawa, 1953-54

Pałac Kultury i Nauki został zbudowany w latach 1952–1955 według projektu Lwa Rudniewa. Postawiono go na miejscu zniszczonego po wojnie Śródmieścia. Budynek, wzniesiony jako „dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego”. /fot. dzięki uprzejmości Polskiej Agencji Prasowej & Narodowego Archiwum Cyfrowego
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

Zdzisław Wdowiński, Budowa Pałacu Kultury i Nauki / wersja lustrzana / źródło: wikipedia

Niemało kłopotu mieliśmy z odnalezieniem tego zdjęcia. Wykonał je fotoreporter Centralnej Agencji Fotograficznej Zdzisław Wdowiński. W Internecie często spotykamy jego odwróconą lustrzanie wersję. Wiadomo, Internetowi nie należy zbytnio ufać (bo czasem autorem jest Lew Rudniew...architekt budynku), jednak ten lustrzany kadr znaleźć można w wikipedii, na stronach Pałacu Kultury i w Muzeum Historii Polski. Co więcej prawa do tego zdjęcia mają dwie instytucje: Polska Agencja Prasowa oraz Narodowe Archiwum Cyfrowe. Jedni mają odbitkę, drudzy negatywy. Czyli właściwie jeszcze dobrze byłoby wyjasnić z negatywem w ręce, która wersja jest oryginalna.
Zdzisław Wdowiński, fotoreporter znany głównie ze zdjęć odbudowy stolicy. Jest autorem kilkunastu albumów i książek, m.in. „Kwiaty”, „Na łowy”, „Wśród puszcz i jezior”, „Mój pies”, „Polska w kolorach”, itp.
Grażyna Rutowska, Na trybunie honorowej od prawej stoją: wicepremier Mieczysław Jagielski, gen. Wojciech Jaruzelski, prezes Stanisław Gucwa. W tle Pałac Kultury, 1.05.1975 / źródło: NAC
Zbigniew Siemaszko, Uczestnicy pochodu w strojach ludowych podczas przemarszu Al. Jerozolimskimi (skrzyżowanie z ul. Marszałkowską). W tle widoczny Pałac Kultury i Nauki, wrzesień 1958 / źródło: NAC

Budowa Pałacu Kultury i Nauki to temat pewnie niejednej habilitacji i to od historii architektury i urbanistyki po politologię i historię najnowszą. Łatwo jednak grzebiąc w zdjęciach z tamtego czasu zauważyć jeden drobiazg. Stosunkowo niewiele jest zdjęć z samej budowy (tym trudniej nam zadatować to zdjęcie dokładnie, pewnie latem, ale chyba jednak 1953). Zdjęć niewiele w porównaniu z przygniatającą ilością fotografii z wykończonym pałacem, z widokiem całego placu Defilad i wreszcie z niezliczonej ilości imprez – marszy, pochodów, wieców itp., na 1 maja, na 22 lipca, święto młodzieży, itd. Najczęściej fotografowano pałac kultury od strony dzisiejszego hotelu Novotel, czyli od strony Ronda Dmowskiego, zbiegu ulicy Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi.
Zbigniew Siemaszko, Gmach od skrzyżowania ul. Świętokrzyskiej z ul. J. Marchlewskiego w stronę skrzyżowania Al. Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej. Widoczne Śródmieście w kierunku Wisły z lotu ptaka, 1955 / źródło: NAC
Zbigniew Siemaszko, Widok gmachu od strony ul. J. Marchlewskiego (dziś Jana Pawła II). Widoczne ul. Emilii Plater i ul. Marszałkowska, 1959-1963 / źródło: NAC 
Zbigniew Siemaszko, Pałac Kultury i Nauki oraz plac Defilad widoczne z dachu budynku przy ulicy Marszałkowskiej. Na ulicy Marszałkowskiej stoi tłum ludzi oglądających pochód młodzieży. Z prawej operator kamerą na statywie filmuje pochód, 31.07-14.08.1955 / źródło: NAC
Zbigniew Siemaszko, Gmach od strony ulicy Marszałkowskiej. Na pierwszym planie widoczne skrzyżowanie z Alejami Jerozolimskimi, 1955-56 / źródło: NAC

Dla przypomnienia kontekstu samej budowy, może zajrzymy do Polskiej Kroniki Filmowej, kilka kadrów z filmu „Rośnie Warszawa” z 1954 roku. Na deser fragment kroniki z 1992 roku, z okazji tym razem prima aprilis, czyli „Do zwrotu”.
stopklatki z filmu "Rośnie Warszawa" / źródło: Kronika RP

Oficjalna strona pałacu: http://www.pkin.pl/


Bardzo dziękuję Annie Brzezińskiej-Skarżyńskiej, Magdalenie Hartwig, Marcinowi Malickiemu i Bartłomiejowi Kuczyńskiemu za pomoc w poszukiwaniach.


sobota, 2 czerwca 2012

9 z 42 / Sylwester Braun / wybuch pocisku


Sylwester „Kris” Braun, Wybuch pocisku na Prudentialu, Warszawa, 28 sierpnia 1944

Wieżowiec, siedziba angielskiego Towarzystwa Ubezpieczeń „Prudential”, w trakcie powstania warszawskiego został ostrzelany około tysiącem pocisków, w tym także burzącymi, wystrzelonymi z samobieżnego moździerza typu Karl (o imieniu „Ziu”) o masie 2 ton kalibru 600mm. Wybuch takiego pocisku w dniu 28 sierpnia 1944 roku utrwalił na fotografii Sylwester Braun, Polowy Sprawozdawca Wojskowy. Wykonał przeszło 3000 zdjęć w trakcie powstania, z których zachowała się połowa. /ze zbiorów Muzeum Historycznego m.st. Warszawy

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Sylwester Braun (1909-1996) fotografować zaczął w pierwszych dniach wojny (wcześniej jedynie amatorsko, "traktując ją jako miłą pamiątkę z podróży". Zaraz po doświadczeniu nalotu postanowił utrwalić w zdjęciach dramat mieszkańców i miasta. Zdjęcia sprzed powstania nie zachowały się. Po wojnie wspominał:

W pierwszych dniach Powstania zgłosiłem się do Biura Informacji i Propagandy (BIP), które mieściło się wtedy przy ulicy Moniuszki.



Spotkałem tam kolegów z batalionu „Wilków", do którego należałem. Dzięki moim umiejętnościom fotograficznym dostałem przydział do Czołówki Filmowej jako Polowy Sprawozdawca Wojskowy (pseudonim „Kris"). Rzuciłem się natychmiast w wir zdarzeń. Powstały pierwsze reportaże. Ponieważ fotolaboratorium miałem w domu, natychmiast wywoływałem filmy i robiłem powiększenia, aby jak najszybciej dostarczyć materiały do BIP-u. Wtedy jeszcze była elektryczność, a w wannie miałem zapas wody. Nie było również kłopotów ze zdobyciem filmów. Dzięki dawnym kontaktom wszystkie niezbędne materiały fotograficzne były dla mnie osiągalne.


Moim bezpośrednim szefem był „Kania" (Tadeusz Żenczykowski). W rozmowie z nim zastrzegłem sobie prawo własności negatywów, co „Kania" zaakceptował. W zamian za to zobowiazałem się dostarczać odbitki prasowe formatu 13 x 18, co natychmiast z zapałem robiłem. Z „Kanią" współpraca układała się cały czas doskonale.


„Kania" znał moją specjalną technikę. Każde zdjęcie prześwietlałem co najmniej dwukrotnie, aby mieć szczegóły w cieniach, wywoływałem je w wyrównawczych i drobnoziarnistych wywoływaczach. Z tego też powodu nie oddawałem moich filmów do centralnego laboratorium, bo mogłoby to zniszczyć wartość techniczną zdjęć. /wspomnienia Sylwestra Brauna dostępne na stronach Projektu InPosterum/
 
Braun pracował często z Eugeniuszem Hanemanem (w akcji fotoikony jeszcze się spotkamy). Jego biografia znajduje się szerzej m.in. na stronach projektu "Ludzie to historia miasta" prowadzonego we współpracy z Muzeum Historycznym m.st. Warszawy. W 1981 roku Sylwester Braun przekazał swoje negatywy właśnie temu muzeum.
Włodzimierz Barchacz, Portret Sylwestra Brauna, 1970-1980 / źródło: NAC
Włodzimierz Barchacz, Portret Sylwestra Brauna, 1970-1980 / źródło: NAC

Braun fotografował aparatem Leica Standard, starał się wykonywać serie prac, całe reportaże. Sekwencję z wybuchu pocisku wykonał z budynku na ulicy Kopernika. Zdjęcie, które znalazło się w akcji, jest niewątpliwie najbardziej dramatyczne i "malownicze", chwyta moment kulminacyjny. Funkcjonuje w kilku wersjach kadrowania. Na wystawie i w głosowaniu znalazł się kadr niepełny, jednak zdarzają się często zbliżenia i cięcia do kwadratu. W pewnym sensie zawężanie kadru idealnie ilustruje znaczek wykonany przez Pocztę Polską na rocznię 65 wybuchu powstania.

 Sylwester 'Kris' Braun, Wybuch pocisku na Prudentialu, 1944 Warszawa / w zbiorach Muzeum HIstorycznego m.st. Warszawy / pełny kadr/ źródło: wikipedia commons
 Sylwester 'Kris' Braun, Wybuch pocisku na Prudentialu, 1944 Warszawa / w zbiorach Muzeum HIstorycznego m.st. Warszawy / źródło: wikipedia commons
Sylwester 'Kris' Braun, Wybuch pocisku na Prudentialu, 1944 Warszawa / w zbiorach Muzeum HIstorycznego m.st. Warszawy / źródło: wikipedia commons

Elżbieta Kamińska, st. kustosz Działu Ikonografii Muzeum Historycznego, znawca twórczości Brauna pisała: Wśród kolegów „Kris” uchodził za szczęściarza, który potrafił znaleźć się w odpowiednim czasie w miejscu, gdzie działo się coś interesującego. Ale to raczej ogromna cierpliwość, bohaterstwo, wręcz brawura fotografa sprawiły, że ujęcia były wyjątkowe. Kilka godzin czekał na dachu swojego domu na Kopernika 28, by w ciągu paru sekund stworzyć dzieło, które potem nazwał „Epos Prudentialu”. Podmuch po wybuchu pocisku był tak silny, że kolejne zdjęcie z serii jest poruszone, bowiem autor musiał chwycić się komina, by nie spaść z dachu. /źródło: "Ludzie to historia miasta"/ 


znaczki z okazji 65 rocznicy wybuchu powstania / źródło: Poczta Polska

Więcej:
Więcej zdjęć Brauna: wikipedia
Biografia Brauna: wikipedia / "Ludzie to historia miasta"
Więcej na temat udziału Brauna w Powstaniu
O budynku Towarzystwa Ubezpieczeń "Prudential" w portalu Warszawa 1939
Bardzo dziękuję pani Elżbiecie Kamińskiej z Muzeum Historycznego m.st. Warszawy za pomoc i cenne informacje.

czwartek, 31 maja 2012

41 z 42 / Krzysztof Miller / Pijany rowerzysta


Krzysztof Miller, Pijany rowerzysta, 19 stycznia 1998


Zdjęcie zostało wykonane na szosie Warszawa-Siedlce w dzień św. Jordana. Jest to święto religijne, obchodzone w Kościele prawosławnym, upamiętniające Chrzest Chrystusa. /fot. dzięki uprzejmości autora/Agencja Gazeta
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Fotografia Krzysztofa Millera "Pijany rowerzysta" może oburzać w zestawie "Fotoikony". Ten zbiór jednak to nie same zdjęcia z ważnych wydarzeń czy doniosłych chwil. Nie jest to ani podręcznik historii ani tymbardziej 'the best of Poland' - zestaw eksportowy, co mamy najlepszego w kraju.
Co więcej ta fotografia, która powstała w 1998 roku, mogłaby zdarzyć się i w 1980 i pewnie w 2012.
Obraz pijanego mężczyzny - dokładnie ta klatka ilustruje w internecie niemal każdy artykuł na tematy około rowerowe, prawne, sensacyjne i alkoholowe, jest też wiodącym w temacie rower+pijak na stronie demotywatory.pl. Natknąć się można na nie w 'realu', sam autor znalazł je kiedyś w pewnym pubie...



Krzysztof Miller jest fotoreporterem Gazety Wyborczej, związany z tytułem od początku jej istnienia. [Portfolio na stronach AG; nie ma swojej autorskiej strony...] Przylgnął do niego tytuł fotografa wojennego, bowiem jak żaden inny polski fotograf najeździł się na kilkanaście wojen! Pracował najczęściej z Wojciechem Jagielskim, zdjęcia Millera ilustrują jego książki.
W miejscu wspominaliśmy o obydwu autorach: reportaży i fotoreportaży: "Strzel zdjęcie i giń", to artykuł Jagielskiego o 'zawodzie' fororeportera wojennego na przykładzie The Bang Bang Club, Petera Andrewsa i właśnie Krzysztofa Millera. Od tego przydomku i szuflady, trudno jest uciec, mimo powtarzanego zdania, za Ryszardem Kapuścińskim: reporterem wojennym jest się tylko na wojnie. Tutaj kilka krótkich filmów z Millerem w roli głównej, gdzie opowiada o swojej fotografii i roli fotografa:
Fotoreporter wojenny - zawód przepiękny i straszny zarazem
Miller - nasze mózgi wypierają złe doświadczenia
Miller: Historia Hetheringtona wiąże się z moim i z mojej córki doświadczeniem
Miller: Nieważne, co się z nami stanie

Wracając do ikonicznej fotografii... Miller wykonał je w drodze pomiędzy Siedlcami a Warszawą. Zrobił zdaje się przeszło całą rolkę małoobrazkowego filmu. W trakcie spotkań i autorskich prezentacji (które nie dotyczą strickte fotoreportażu wojennego) Miller pokazuje publiczności kilkuminutowy film/podcast ułożony własnie z tych klatek. W tle Lech Janerka i utwór "Rower" [filmiku w sieci nie ma, trzeba się wybrać na spotkanie z autorem przy nadarzającej się okazji].
 fot. Krzysztof Miller / dzięki uprzejmości autora i Agencji Gazeta

a na koniec jeszcze kilka demotywatorów...: